Szukaj

Skandaliczny wpis znanego blogera: „Kora żyje i wiedzie życie upadłej artystki występującej w domach publicznych”. Czy on już oszalał?

Najnowsza wizja Michała Witkowskiego ociera się o szaleństwo! Kontrowersyjny celebryta twierdzi, że Kora żyje i rozpoczęła nowe życie w innym kraju. Czy on oszalał?
Kora żyje?

Kora żyje?

Michał Witkowski zaskakuje kolejny raz. O ile dotychczas jego żarty były po prostu niesmaczne, tak ten ociera się o granice absurdu i totalnego szaleństwa. Witkowski twierdzi, że wokalistka zespołu Maanam oszukała wszystkich i tak naprawdę sfingowała swoją śmierć oraz chorobę, aby rozpocząć nowe życie w odległym o tysiące kilometrów kraju.

Te brednie to niestety prawdziwe słowa Witkowskiego. Mało tego, szaleniec uważa, że artystka była już potwornie zmęczona polskim show-biznesem i teraz „wiedzie życie upadłej artystki występującej w domach publicznych w Ameryce Północnej i Południowej”:

Kora żyje. Po roku wciąż jeszcze uważam, że Kora nie mogła tak ot, umrzeć. Po prostu zmęczona polską dzisiejszą atmosferą panującą w kraju postanowiła sfingować własną śmierć i zacząć zupełnie nowe życie jako Carmen Meduza di Maura, gdzieś w Tijuanie, gdzieś w Montevideo, w dalekiej Patagonii… Śpiewa teraz w podłym barze przy autostradzie, jak się jedzie na Santiago, śpiewa same znane covery, Blue Velvet, Srangers In The Night, same piosenki z filmów, a żyje z napiwków w różnych pesos… Wszyscy szaleją, grubi kierowcy tirów biją brawo spracowanymi dłońmi z odciskami od wielogodzinnego ściskania kierownicy, bo nie są przyzwyczajeni do tak wysokiego poziomu i takiej ekspresji w knajpie ‚Pueblo’! Albo śpiewa swoje ‚Paroles paroles’ w podłej spelunce dla prostytutek i ich klientów w najgorszej dzielnicy Bogoty Santa Fe – czytamy we wpisie Witkowskiego, który zirytował wielu internautów.

Ne trzeba być geniuszem żeby zobaczyć, że Michał Witkowski bardzo mocno zagalopował się w swojej wizji. Celebryta chyba szuka każdej deski ratunku, aby show-biznes o nim nie zapomniał, bo przecież kim jest Michał Witkowski w obliczu takiej legendy jak Kora?

Mamy nadzieję, że tylko chwilowa utrata świadomości podpowiedziała Michałowi, aby zamieścił ten wpis na swoim Instagramie, a jak już wydobrzeje uda się do specjalisty.

View this post on Instagram

ROK BEZ KORY CZĘŚĆ 1 Kora żyje. Po roku wciąż jeszcze uważam, że Kora nie mogła tak ot, umrzeć. Po prostu zmęczona polską dzisiejszą, atmosferą panującą w kraju, postanowiła sfingować własną śmierć i zacząć zupełnie nowe życie jako Carmen Meduza di Maura, gdzieś w Tijuanie, gdzieś w Montevideo, w dalekiej Patagonii… Śpiewa teraz w podłym barze przy autostradzie jak się jedzie na Santiago, śpiewa same znane covery, Blue Velvet, Srangers In The Night, same piosenki z filmów, a żyje z napiwków w różnych pesos… Wszyscy szaleją, grubi kierowcy tirów biją brawo spracowanymi dłońmi z odciskami od wielogodzinnego ściskania kierownicy, bo nie są przyzwyczajeni do tak wysokiego poziomu i takiej ekspresji w knajpie "Pueblo"! Albo śpiewa swoje "Paroles paroles" w podłej spelunce dla prostytutek i ich klientów w najgorszej dzielnicy Bogoty Santa Fe. Don Pedro w czarnym Sombrero przychodzi codziennie, siada przy barze, zamawia curacao i gapi się w nią, zamyślony paląc brązowe cygaretki. Kim ona jest ta "mujer"? Tak piękna, tak szczupła, tak blada? Skąd się tu wzięła? Gdzie śpi? Wygląda na bogatą turystkę, a śpiewa za grosze? A zmienia się jak kameleon! Jednego dnia wygląda jak przedwojenna niemiecka pieśniarka w prostej, czarnej sukni i bez biżuterii, a następnego domaluje sobie zrośnięte brwi, nałoży kwiecistą suknię, zawiąże warkocze na głowie, wsadzi w nie kwiat i już jest Friedą Kahlo. A potem Carlos i Don Pedro musieli wyjechać z towarem do San Diego, a jak wrócili z walizami pełnymi pesos, zastali chudego punka śpiewającego coś bardzo szybko, jak w latach osiemdziesiątych, całego w ćwiekach i na łyso obciętego! Kto znowu wszedł w tę naszą Carmen? Tym bardziej, że Juan cały czas tu siedział i opowiadał, że jak was nie było, chłopaki, to ona śpiewała Besame Mucho, w czarnej sukni do ziemi i w czarnych, długich włosach, że wszyscy, nawet najtwardsi dealerzy heroiny po wielu, wielu zabójstwach i wyrokach, płakali rzewnymi łzami i chcieli ją całować gorąco, aż ochrona nie dawała sobie rady i wszyscy musieli ją odprowadzić po koncercie do jej hacjendy przy pustyni, tam, gdzie rosną tylko kolczaste opuncje…

A post shared by Michał Witkowski (@michalwitkowskiofficial) on

Zobacz: Kora niewyobrażalnie cierpiała. Tak skrzywdził ją kościół

Zobacz: Szkoda, że Kora już tego nie zobaczy. Po śmierci gwiazdy wydarzyło się coś wspaniałego

Zobacz: Kora zostawiła niezwykły prezent dla swojego wnuka. Wzruszający gest gwiazdy


Kora i Ramona

Kora i Ramona

Paulina Sykut i Kora

Paulina Sykut i Kora

Mural z Korą na wiosnę

Mural z Korą na wiosnę

×