Szukaj

Kamil Sipowicz o Korze. Ujawnił jej tajemnice z domowego zacisza. Bez siostry nie poradziłaby sobie

Kamil Sipowicz udzielił wywiadu dla radia Złote Przeboje, w którym opowiedział o tym, jaka była Kora w domu. Zobaczcie, czy była dobra gospodynią.
Kamil Sipowicz o Korze w wywiadzie dla radia

Kamil Sipowicz o Korze w wywiadzie dla radia

Kamil Sipowicz udzielił bardzo intymnego wywiadu na temat tego, jaka była jego żona, Kora prywatnie. Opowiedział miedzy innymi, czy potrafiła o lubiła gotować.

Zobacz: 1 listopada: Widok grobu Anny Przybylskiej odbiera mowę. Fani zrobili coś niezwykłego

Kamil Sipowicz – jaką gospodynią była K0ra?

Na pytanie, jaka była tak naprawdę Kora, Kamil odpowiedział, że wbrew pozorom, była osobą bardzo przywiązana do domu i pełna miłości do ludzi, miała tez smykałkę do upiększania wnętrz i wprowadzała do nich ciepło:

Kora była bardzo domowa, bardzo przyjacielska, kochała ludzi, kochała przyjaciół, kochała się bawić, kochała gotować, dbać o dom, była bardzo schludna, czysta, uporządkowana, wprowadzała wszędzie porządek i upiększała otoczenie. Świetnie dekorowała wszystkie nasze domy. Z najgorszego syfu zrobiła coś cudownego. Lubiła przebywać w dobrym otoczeniu, otaczać się miłymi ludźmi.

Okazuje się też, że Kora była świetna kucharką. Nie piekła tylko ciast, ale jej potrawy były świetne, zwłaszcza zupy. Z powodu tego, że część jej życia przypadała na czasy komunizmu w Polsce i puste półki w sklepach, Kora potrafiła wyczarować świetnie dania z niczego. Natomiast mistrzem pierogów w rodzinie była siostra artystki, Hania.

Kochała zupy, robiła świetne zupy. Miała trochę po mamie i po rodzinie kuchnię kresową, uwielbiała gołąbki, pierogi. Pierogi najlepsze robi jej siostra Hania w Olsztynie, więc Hania często robiła pierogi i nam przesyłała. Nie piekła ciast, ale jak nie było nic w czasach komuny, robiła świetne zapiekanki.

Potrafiła zrobić coś z niczego. Była mistrzynią robienia czegoś z niczego. A później, jak już były produkty, naprawdę świetnie gotowała i przyjaźniła się z ludźmi, którzy gotują, pomagali jej, wymieniali się bez przerwy doświadczeniami, dzwoniła do siostry, pytała się jak zrobić to, jak zrobić tamto. Była bardzo domowa.

Okazuje się, że bez wsparcia swojej siostry nie poradziłaby sobie tak dobrze z niektórymi sprawami.

Zobacz: Widok grobu Zbigniewa Wodeckiego 1 listopada robi wrażenie. Tego nie da się zapomnieć

Kamil Sipowicz pokazał archiwalne zdjęcia Kory

Kamil Sipowicz pokazał archiwalne zdjęcia Kory

Kora miała też swoje przyzwyczajenia. Czego najbardziej nie lubiła w domu, a co umiała robić bardzo dobrze? Jakie dziedzictwo pozostawiła jej mama?

Nie lubiła bałaganu, nie lubiła niechlujstwa zarówno fizycznego, jak i umysłowego, chciała żebyśmy wszyscy byli czyści, zadbani. Dbała bardzo o zęby, o higienę. Potrafiła dbać o ciało, wiedziała jak traktować swoje ciało, znała różne metody, które jej mama dała, przedwojenne lwowsko-stanisławowskie. Miała ogromną wiedzę i była bardzo świadoma.

Na pytanie co piosenkarka lubiła robić w młodych latach, Sipowicz odpowiedział:

Po drzewach to biegała jako dziewczynka, bo miała trzech braci i chciała z nimi współzawodniczyć z chłopakami. Jak już byliśmy dorośli to już po drzewach nie ganialiśmy. Zabroniła mi wchodzić na naszą ukochaną czereśnię, bo bała się, że spadnę i sobie coś zrobię.

Kora – jej przestrzeń życiowa

Kora mówiła sama o sobie, że znana jest z tego, że zawsze chciała mieć dla siebie swój kawałek świata. Potrzebowała przestrzeni, co wynikało z jej trudnego dzieciństwa.

Nie, dlatego że w dzieciństwie najpierw mieszkała w piwnicznej izbie, na małej przestrzeni, gdzie było sześcioro czy siedmioro osób, oddzielała się jakoś parawanami, a później w domu dziecka, gdzie była też numerem wśród innych dzieci, więc jak już dorosła i miała mieszkanie, chciała mieć mieszkanie, swoją własną sypialnię, swoją własną łazienkę, swoją własną przestrzeń. I to było dla niej bardzo ważne. Zawsze o to dbaliśmy, nawet do tego stopnia, że jak jechaliśmy za granicę do hotelu, to wynajmowaliśmy dwa pokoje, bo chciała mieć swoją własną przestrzeń, a ja chrapię np. – przyznał ze śmiechem mężczyzna.

Kamil Sipowicz i Kora – czy w ich związku istniała zazdrość?

Na koniec opowiedział o zazdrości. Powiedział, że w ich związku ona istniała. Z obu stron, a kiedy Kora zaczęła chorować to to uczucie wzrosło.

Tak, byliśmy zazdrośni. Ja byłem zazdrosny o jej jakieś historie przed naszym spotkaniem i ona była zazdrosna. Byliśmy bardzo o siebie zazdrośni. Nawet do dzisiaj jestem zazdrosny, śnią mi się jakieś sny właśnie z zazdrością o Korę, czyli jestem zazdrosny pośmiertnie(…)

Tej zazdrości było więcej ze strony Kory, bo pamiętaj, że ona chorowała, ta choroba powodowała też, że ona stawała się bardziej zaborcza. Musiałem poświęcać jej trochę więcej czasu, więc była zazdrosna, kiedy musiałem spędzać gdzie indziej czas. Chciała żebym cały czas był w domu.

Kamil Sipowicz bardzo dba o to, żeby pamięć o jego żonie pozostała wiecznie żywa, dlatego udziela wywiadów, otwiera muzeum jej pamięci, publikuje jej wspomnienia, notatki, organizuje koncerty.

Zobacz: Tak jeszcze wczoraj wyglądał grób Kory. Dzisiaj tonie w zniczach i kwiatach. Fani uczcili pamięć piosenkarki w spektakularny sposób


×