Szukaj

Joanna Racewicz o walce z podstępną chorobą: „Zabiera siłę i skraca oddech”. W trudnym czasie wspiera ją syn

Joanna Racewicz opowiedziała w wywiadzie dla Na żywo o chorobie mózgu, z którą walczyła po tragicznej śmierci męża. Paweł Janeczek zginął 10 lat temu w katastrofie smoleńskiej. Wielki ból pozostał na zawsze.
Joanna Racewicz z synem

Joanna Racewicz z synem

Joanna Racewicz w katastrofie smoleńskiej, 10 lat temu, straciła ukochanego męża. Paweł Janeczek był Porucznikiem Biura Ochrony Rządu. Przyjaciele nazywali go Janosikiem. To właśnie on odpowiadał za bezpieczeństwo najważniejszej osoby w naszym kraju. Po jego tragicznej śmierci dziennikarka nie kryła swojej rozpaczy.

Ogromny ból rozrywał jej serce, gdyż jej mąż był dla niej najważniejszym człowiekiem. Zginął tuż przed swoimi 37. urodzinami. Niedawno wdowa zdobyła się na szczere wyznanie, ujawniając, że bardzo długo zmagała się z ciężką depresją, przeżywając żałobę. Na szczęście w wyzwoleniu się z choroby pomógł jej ktoś bardzo bliski.

Joanna Racewicz: depresja. Gwiazda o walce z chorobą

Zapytana o przebieg choroby, Racewicz odpowiada, że ta choroba jest podstępna i potrafi zaatakować po cichu:

Jest to choroba, która zabiera siłę i skraca oddech. Atakuje podstępnie i cicho. Lub spada z impetem wygłodniałego lwa. W jednym i drugim przypadku nie daje ofierze wyboru.

Niestety według dziennikarki, wciąż bardzo mało osób ma świadomość powagi tej choroby. Nie wiedzą, z czym tak naprawdę chora osoba musi się zmagać:

Im głośniej krzyczysz „nie”, tym mocniej zaciska się żelazna obręcz. Im częściej usłyszysz: „weź się w garść”, tym intensywniej czujesz, że już jesteś w garści. Potwora silniejszego niż wszystko, czego doświadczyłeś. Znam go lepiej, niż bym chciała.

Trauma związana z depresją sprawiła, że zupełnie inaczej Joanna zaczęła postrzegać świat i otaczające ją najbliższe osoby:

Sprawia, że kaleczysz i kąsasz. Nawej jeśli nie jest to Twoim zamiarem.

Paweł Janeczek z synem Igorem

Paweł Janeczek z synem Igorem

Dla dziennikarki kolejne wiosny od momentu śmierci jej męża, były tylko przypomnieniem minionego koszmaru. Nie umiała cieszyć się z budzącej do życia przyrody. Oczywiście leki i terapia mogą łagodzić skutki choroby, jednak całkowicie jej nie zlikwidują. Najbardziej pomocna w tym wszystkim, okazała się obecność jej synka, Igora, który w momencie śmierci taty miał zaledwie 2 lata.

Ciche: „mama już nie myśl, nie płacz, chodź do mnie”, szeptane z dziecięcego łóżka, będę słyszeć zawsze. I dziękować, że był – wyznała Joanna.

Dziś mija 10. rocznica tragicznej śmieci ukochanego. Na szczęście po tym czasie Racewicz potrafi już się uśmiechać i cieszyć życiem. Jej syn daje mnóstwo powodów do radości. Wspaniale się uczy, a po tacie odziedziczył talent strzelecki oraz doskonale jeździ na nartach. Choć Joanna szaleje wtedy z niepokoju, to Igor mówi mamie:

Nie martw się o mnie, starach to niedobra emocja. Przecież mam w niebie najlepszego anioła, a on nie pozwoli, żeby stało się coś złego.

O swoim ukochanym synku Joanna pisze:

Mój Skarb. Kotwica. Moje wszystko.

W uśmiechu swojego dziecka wciąż widzi ukochanego Janosika.

Zobacz także: Joanna Racewicz oddała hołd tragicznie zmarłemu mężowi


Joanna Racewicz – święta Bożego Narodzenia 2019

Joanna Racewicz – święta Bożego Narodzenia 2019

Joanna Racewicz - wspomnina męża Pawła Janeczka

Joanna Racewicz - wspomina męża Pawła Janeczka

Joanna Racewicz, Igor Janeczek

Joanna Racewicz, Igor Janeczek

Dodaj komentarz

Zobacz również

Może Cię zainteresować

Najczęściej czytane dziś

×