Maja Bohosiewicz otworzyła się na Instagramie. Wyznała z jaką przypadłością mierzy się od lat. „Kosmos, co?”

Maja Bohosiewicz

Maja Bohosiewicz

Maja Bohosiewicz w obszernym wpisie na Instagramie wyznała, z czym zmaga się od lat. Przypadłość od lat utrudnia jej życie. Co napisała?

Maja Bohosiewicz od wielu lat związana jest z polskim show-biznesem. Na swoim koncie ma udział w produkcjach takich jak m.in. Ojciec Mateusz, Londyńczycy oraz M jak miłośćPopularność przyniósł jej serial Za marzenia. Wcielała się tam w postać studentki psychologii, Zosi Morawiec. Widzowie śledzili jej perypetie z zapartym tchem.

Aktorka od jakiegoś czasu łączy karierę z wychowywaniem dzieci. W 2016 roku powitała na świecie Zacharego, rok później urodziła Leonię. W opiece nad pociechami może liczyć na wsparcie męża, Tomasza Kwaśniewskiego. Chociaż od dawna tworzą zgrany duet, pobrali się 31 grudnia 2018 roku. Pierwsze zdjęcia z uroczystości trafiły do sieci dzień później.

Maja jest także aktywną użytkowniczką social mediów i to tam właśnie przyznała się fanom, z czym mierzy się od lat.

Maja Bohosiewicz przyznała się na Instagramie do przykrej przypadłości

Maja Bohosiewicz zdecydowała się opisać problem, z którym się zmaga na Instagramie.

Dzisiaj będzie ważny post. Niech zdjęcie będzie tylko miłym tłem. Chciałabym opowiedzieć wam o męczącym uczuciu które targa mną od dawien dawna – zaczęła wpis Bohosiewicz.

Następnie napisała, co ja trapi.

Uczucie to zostało nazwane FOMO czyli fear OF missing out – a oznacza mniej więcej tyle, że osoba boi się, że coś ją ominie dlatego stałe kontroluje wszystko z poziomu telefonu.  kosmos co? Tak, tak, to ja!

Kontynuowała wpis, pisząc o tym, co ją męczy, zamiast cieszyć.

Spojrzałam na siebie kiedy przepakowywałem walizkę z jednego wyjazdu na drugi w przeciągu kilku dni i poczułam zmęczenie zamiast radości na myśl o kolejnym wstaniu o 4rano na lotnisko. Błaha rzecz ale pomyślałam, że to chore że myśle sobie : musimy wyjechać, lecieć, zwiedzać, oglądać -zamiast po prostu usiąść i odpocząć.

Opisała także, kiedy pierwszy raz poczuła, że coś się dzieje.

Do głowy wpadają kolejne myśli i kalkuluje kto gdzie wyjechał, jak tam jest, dlaczego mnie tam nie ma. I tak zdałam sobie sprawę, że od kiedy urodziłam pierwsze dziecko czyli od 5lat ciągle zastanawiam się gdzie jest miejsce w które mogę uciec żeby być i czuć i popędzić dalej. Pamietam jak szlochałam w mieszkaniu mając na rękach dwutygodniowe niemowlę, że gdzieś teraz blisko mnie moi znajomi sączą drinki przy ciepłym akompaniamencie letniego wiatru a ja siedzę z zasłoniętymi roletami udając ze słońce już zaszło choć jest 20:00.

Na koniec podsumowała wpis.

Teraz wiem, że było to FOMO i może gdybym spojrzała wewnątrz siebie wiedziałabym że to mój czas aby poznać się z nowym człowiekiem i ten czas wymaga spokoju, domu i kanapy właśnie. Wieczna pogoń za tym aby coś się działo nie pozwalałam być zadowoloną z miejsca w którym właśnie jestem i zawsze chciałam być z drugiej strony drzwi. Czy coś się zmieniło? Wyciszyłam telefon. I uczę się, że nie ścigam się w zawodach o najciekawsze życie ma świecie. Choć czasem patrzę i czuje delikatne ukłucie w boku, że gdzieś tam teraz kolacja na wzgórzu, impreza w tawernie czy szampan w basenie. A trawa zawsze zieleńsza u sąsiada dajcie znać czy znacie to uczucie? Czy instagram wzmaga w was takie emocje? #fomo

Internauci bardzo żywiołowo zareagowali na wpis aktorki. Jedni piszą, że rozumieją, z czym się zmaga i jest im bardzo przykro, a inni, że to tylko wytłumaczenie uzależnienia od telefonu i social mediów. Jak myślicie, kto ma rację?


Maja Bohosiewicz zmaga się z FOMO

Maja Bohosiewicz zmaga się z FOMO

Maja Bohosiewicz zmaga się z FOMO

Maja Bohosiewicz zmaga się z FOMO

Maja Bohosiewicz na Teneryfie

Maja Bohosiewicz na Teneryfie

Komentarze

  • Ola pisze:

    Z wielką sympatią dla Mai ale i z rezerwą czas się zatrzymać popatrzeć co wokół siebie a nie w tabloidach

  • GośćLo pisze:

    Dla mnie to zazdrość i chęć bycia ciągle na swieczniku

  • Gość pisze:

    Taki lajf ojej ojej niemoźliwe w kaźdej chwili mogę sie zamienic a jednak brak chętnych lepiej dostać szyszką w łeb mając 60lat niz rok i umrzec na raka i to tyle

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×