Helena Englert zabójczo szczerze o aktorstwie. "Są rzeczy, które się robi dla PORTFELA"
Helena Englert, córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, zdradziła, co naprawdę myśli o aktorstwie. W programie Moniki Olejnik gwiazda, która która występowała m.in. w "Barwach szczęścia", opowiadała o powołaniu, zarzutach o nepotyzm i zarobkach. - Gram, bo to moja praca. Są rzeczy, które robi się dla portfolio, a są też rzeczy, które się robi dla portfela - wyjawiła.
Helena Englert na ekranie zadebiutowała już jako dziecko w "Superprodukcji" Juliusza Machulskiego. Później pojawiała się w kolejnych filmach i serialach, m.in. "Układzie zamkniętym", "Diagnozie" czy głośnym "#BringBackAlice", gdzie zagrała główną rolę. W 2024 roku ukończyła aktorstwo dramatyczne na Akademii Teatralnej w Warszawie, a dziś coraz śmielej mówi o swojej karierze, wyborach zawodowych i finansowej stronie pracy w branży.
Helena Englert o swojej roli w Hamlecie. "Wszyscy się wspieraliśmy"
Helena Englert o trudnym starcie kariery
Helena Englert, była gościnią programu "Monika Olejnik. Otwarcie", gdzie odniosła się do głośnej burzy medialnej, która wybuchła rok temu. Jan Englert, wtedy jeszcze dyrektor artystyczny Teatru Narodowego, ogłosił wtedy obsadę swojej inscenizacji "Hamleta". Jego córka - czyli właśnie Helena - została obsadzona w roli Ofelii. Młoda aktorka wróciła do tej sytuacji, przyznając, że początki jej kariery nie były łatwe.
Najgorsze byłoby, gdyby po takim kiepskim PR-ze, jaki mieliśmy na początku, wydarzyła się kompletna klapa i mielibyśmy pustą widownię. Gramy dla pełnej sali – opowiadała.
Pragmatyczne spojrzenie Heleny Englert na zawód
Helen Englert jasno postawiła sprawę: dla niej aktorstwo to zawód, a nie misja życiowa. Jej wybory często wynikają więc z finansowych powodów.
Ja tego zawodu, nie wiem, może to jest błąd i umniejszanie temu, ale ja nie wierzę, że ten zawód jest misyjny. Że ja w ogóle niosę na moich barkach teraz polską kulturę i teraz muszę grać takie role, które są wysokie, a nie niskie. Takie, a nie inne. (...) To by było piękne, gdybym tak mogła, natomiast ilość propozycji, które dostaję nie pozwala mi na to. (…) Gram, bo to moja praca. Są rzeczy, które robi się dla portfolio, a są też rzeczy, które się robi dla portfela – przyznała.
ZOBACZ TAKŻE: Kinga Rusin oceniła "Hamleta" Jana Englerta. Reżysera oskarżono o nepotyzm. "Nie karmię się tym"
Helena Englert w ogniu zarzutów o nepotyzm
Od początku kariery Helena Englert napotyka zarzuty o nepotyzm. Oskarżenia traktuje z dystansem:
Nie chcę tego oceniać. Decydując się na tę współpracę wiedziałam, że tak będzie, ale dostałam też ogromne wsparcie od wielu kolegów i koleżanek po fachu.
A co z castingami i walkami o role? Młoda gwiazda, mimo głośnego nazwiska, musi mierzyć się z realiami rynku aktorskiego:
(...) Myślę, że to jest ważne, żeby to wybrzmiało, że młodzi aktorzy – niezależnie od tego, czyje i jakie mają nazwisko, i jak bardzo wyrobione – to nie jest tak, że my dostajemy 10 scenariuszy i wybierają sobie jeden i mówią: "o, ten zrobię, bo mnie inspiruję".
– To jest tak, że ja dostaję jakąś propozycję albo idę na casting. To się odbywa w bardzo różny sposób, ale w lwiej części jednak idę na casting. Dostaję jakąś rolę, sprawdzam stan konta i dziewięć na dziesięć razy okazuje się, że ja po prostu muszę to zagrać, więc to gram, bo to moja praca – skwitowała.
ZOBACZ TAKŻE: Ten spektakl wywołał kontrowersje jeszcze przed premierą. Olejnik wskazała córkę Englerta