Patrycja Soliman zniknęła ze show-biznesu. Udzieliła pierwszego wywiadu od dawna: "Mocno się potłukłam"
Patrycja Soliman wraca po latach milczenia i otwarcie mówi o zawodowym kryzysie, który zatrzymał jej karierę. Opowiada o braku propozycji i przymusowej przerwie. "Grałam duże role u fantastycznych reżyserów i nagle się to skończyło" — wyznała w rozmowie z mediami. Czy według niej jej prywatne wybory mogły na to wpłynąć?
Patrycja Soliman to polska aktorka teatralna i filmowa, od ponad 20 lat związana z Teatrem Narodowym w Warszawie. Szeroka publiczność kojarzy ją przede wszystkim z serialu "Pensjonat pod Różą", a także z produkcji "Glina", "Ogród Luizy" czy "Karol — człowiek, który został papieżem". Ostatnio wróciła na scenę w głośnym spektaklu "Mężczyźni objaśniają mi świat", ale przez lata grała rzadko. Jak sama przyznaje w rozmowie z Plejadą, aktorstwo zeszło na dalszy plan — i to nie z jej własnej woli. "W pewnym momencie przestały do mnie przychodzić propozycje. Tak się czasem w tym zawodzie zdarza" — dowiedzieliśmy się.
Grażyna Wolszczak o prowadzeniu teatru i pracy z młodymi gwiazdami. Co mówi o Wieniawie?
Patrycja Soliman szczerze o zawodowym kryzysie
Patrycja Soliman mówi wprost, że z dnia na dzień jej kariera się zatrzymała, choć wcześniej grała duże role u topowych reżyserów:
Spadłam z wysokiego konia i mocno się potłukłam. Grałam duże role u fantastycznych reżyserów i nagle się to skończyło. Do dziś nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego. Bardzo mi tego brakuje.
Aktorka zdradza też, że wkrótce pojawi się w nowym serialu na jednej z platform i pokłada w nim ogromną nadzieję — nie tylko artystyczną, ale też finansową, gdyż gra w teatrze nie zapewnia kokosów:
Mam nadzieję, że okaże się on dla mnie nowym początkiem i sprawi, że częściej zacznę grać przed kamerą, że zaczną do mnie przychodzić komercyjne propozycje. Ludziom pewnie się wydaje, że jak pracuje się w Teatrze Narodowym, to zarabia się kokosy. Otóż nie. Żeby utrzymać się z Narodowego, musiałabym grać miesięcznie 20 spektakli. Obecnie gram kilka w miesiącu albo i w ogóle.
"Był czas, gdy grałam dwa spektakle w miesiącu, spłacałam kredyt na mieszkanie i samotnie wychowywałam córkę. Gdyby nie pomoc mojej mamy i pożyczane od niej pieniądze, nie dałabym rady. Na szczęście umiem żyć skromnie i minimalistycznie" — dodaje.
Aktorka opowiada, że potrafiła sprzedać samochód, przesiąść się do tańszego i żyć naprawdę oszczędnie. Markowe ubrania? Wszystkie z Vinted albo lumpeksów. "Jestem w stanie przeżyć za naprawdę małe pieniądze" — podsumowała.
Patrycja Soliman o wpływie życia prywatnego na karierę
Niektórzy podkreślają, że na jej zawodowe zniknięcie mógł wpłynąć głośny romans z dużo starszym, żonatym aktorem Adamem Ferencym, którego poznała na planie "Jasminum". Z tej relacji urodziła się córka, a Ferency ostatecznie wrócił do swojej rodziny, zostawiając Patrycję samotną matką. W branży długo mówiło się, że ten skandal zaszkodził jej wizerunkowi i mógł przyczynić się do braku propozycji.
Patrycja Soliman nie zgadza się jednak z taką narracją i podkreśla, że nie łączy życia prywatnego z zawodowym.
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Ale może coś w tym jest? Nie chcę jednak się nad tym zastanawiać. Uważam, że życie przynosi nam to, co jest dla nas najlepsze. Nie wierzę w to, że moje prywatne wybory zrujnowały mi karierę, bo nie uważam, że moja kariera jest zrujnowana.
ZOBACZ TAKŻE: Maciej Pela solidnie obrywa od losu. Został WYSTAWIONY