Doda kończy walkę z patoschroniskami. "Psychicznie nie do zniesienia"
W nowym filmiku na Instagramie Doda przyznała, że sytuacje związane z patoschroniskami są dla niej psychicznie bardzo trudne do wytrzymania i odbijają się na jej życiu prywatnym i zawodowym. Musi zrobić krok w tył, choć nie zamierza całkowicie wycofywać się z tematu. "Teraz wasza kolej — do dzieła. Ja muszę powiedzieć 'stop', ale zostaję na warcie i wspieram tych, mnie potrzebują" — podkreśliła.
Sprawa schroniska "Happy Dog" w Sobolewie oraz innych patoschronisk od tygodni porusza opinię publiczną. W pomoc zwierzętom zaangażowało się wiele znanych osób, a jedną z najbardziej aktywnych była Doda, która nagłośniła akcję. Teraz artystka opublikowała poruszające nagranie, w którym otwarcie przyznała, jak wysoką cenę psychiczną płaci za walkę z okrucieństwem wobec bezbronnych istot.
Doda o wizycie w Sobolewie:
Doda o psychicznej cenie walki z patoschroniskami
Doda od dawna zabiera głos w sprawach związanych z ochroną zwierząt i reaguje na głośne przypadki zaniedbań w schroniskach. Przed ujawnieniem sytuacji w Sobolewie pojawiła się m.in. w Sejmie, gdzie temat patoschronisk był poruszany w kontekście koniecznych zmian systemowych. Odwiedziła także schronisko w Bytomiu, angażując się bezpośrednio w działania pomocowe i wykazując szereg zaniedbań. Przyszedł jednak czas na przerwę.
W opublikowanym na Instagramie nagraniu artystka przyznała, że intensywność ostatnich wydarzeń mocno odbiła się na jej kondycji psychicznej.
Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z patoschroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały — mówiła.
Zaznaczyła również, że od lat zmaga się z nerwicą lękową, która nasiliła się pod wpływem stresu.
Doda o ciężarze walki z patoschroniskami i skutkach działań
Piosenkarka ujawniła, że na kilka tygodni niemal całkowicie wycofała się z pracy zawodowej, koncentrując się na działaniach związanych z pomocą zwierzętom. Jak przyznała, jej decyzje budziły niepokój wśród najbliższych.
Moi najbliżsi, kiedy rzuciłam wszystko — od trzech tygodni nie istnieje moja praca, życie zawodowe — zapytali się, gdzie będzie limit, kiedy powiem sobie dość — relacjonowała.
Doda dodała, że postawiła sobie konkretny cel i — jak twierdzi — udało się doprowadzić do zamknięcia dwóch patoschronisk. Jednocześnie podkreśliła, że skala problemu i ilość napływających informacji zaczęły ją przerastać.
ZOBACZ TAKŻE: Schronisko w Sobolewie zamknięte. Doda PRZESZCZĘŚLIWA
Doda musi odpocząć
W dalszej części nagrania artystka odniosła się także do hejtu, który — jak zaznaczyła — dotyka osoby zaangażowane w pomoc zwierzętom. Jej zdaniem atmosfera wokół sprawy stała się dla niej psychicznie nie do udźwignięcia.
To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia, jestem zbyt emocjonalna. Dlatego ja się nie nadaję do polityki, bo ja bym każdemu po mordzie dała. Ja się trzęsę. Dlatego nie mogę dalej w tym zostać, bo mnie to spala od środka i zrobiłam wszystko, co umiałam. Oddałam całe swoje serce, ruszyłam kamień milowy i niech to idzie teraz lawiną, ale nie chcę dalej wgłębiać się, bo dostrzeganie coraz gorszych rzeczy doprowadzi mnie do katastrofy — przyznała.