Wcisnęli mu "Chałupy welcome to". "Zbyszek też się tego wstydził"
Zbigniew Wodecki długo wstydził się swojego przeboju "Chałupy welcome to", o czym gorzko mówił kompozytor utworu. Trzy grosze w tym temacie dorzucił Andrzej Kosmala, który opisał kulisy jednego z koncertów Wodeckiego. Menedżer przy okazji wygarnął artyście oszczędność, kolizje drogowe i małą liczbę nagranych płyt. – Dość powiedzieć, że Wodecki odszedł z tego świata z siedmioma albumami, a Krawczyk ze 129 płytami – czytamy w autobiografii pt. "Odwrotna strona złotej płyty", której wydawcą jest Świat Książki.