Była ofiarą Jeffreya Epsteina. Przed śmiercią ujawniła KOSZMARNE fakty [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Virginia Roberts Giuffre poznała Jeffreya Epsteina, kiedy miała 16 lat. W swojej autobiografii szczegółowo opisała pierwszy raz, kiedy padła ofiarą molestowania ze strony skompromitowanego finansisty. – Zaczęłam działać jak na autopilocie: poddałam się i byłam zdeterminowana, by po prostu to przetrwać – czytamy w książce pt. "Dziewczyna niczyja. Historia przetrwania i walki ofiary Epsteina" (Wyd. Otwarte).
Virginia Roberts Giuffre była jedną z ofiar przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina, a jej zeznania pogrążyły znanego miliardera. Tuż przed swoją śmiercią w kwietniu 2025 roku spisała swoje wspomnienia, które ukazały się w sprzedaży pół roku później (premiera w Polsce: 25 marca 2026 roku). Opisała w nich swoje traumatyczne dzieciństwo (w tym bycie ofiarą gwał*tu ze strony ojca) i znajomość z Epsteinem, z którym zapoznała go ją jego asystentka. Ghislaine Maxwell po raz pierwszy zobaczyła wówczas 16-letnią Guiffre na ulicy, po czym złożyła jej ofertę pracy.
Epstein był nauczycielem matematyki. Historia niesławnego milionera
Virginia Roberts Giuffre; "Dziewczyna niczyja. Historia przetrwania i walki ofiary Epsteina" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Rozdział 8. Różowy dom
Wyobraź sobie dziewczynę w wyprasowanym białym stroju służbowym, siedzącą za marmurową ladą recepcji. Ma 16 lat i identyfikator z imieniem przypięty do piersi. Jest szczupła, ma dziecinną, piegowatą buzię, a długie jasne włosy związała w kucyk. Jest nowa w Mar-a-Lago, na ogół pracuje w szatni, wydając ręczniki.
(...)
Podnoszę wzrok i widzę idącą w moim kierunku uderzająco piękną kobietę z ciemnymi krótkimi włosami.
– Cześć – wita się ciepło.
Jest chyba przed "40", a jej brytyjski akcent kojarzy mi się z Mary Poppins. Nie byłam w stanie rozpoznać projektanta, u którego się ubierała, ale mogę się założyć, że jej torebka była warta więcej niż furgonetka mojego ojca. Nieznajoma podaje mi wypielęgnowaną dłoń.
– Ghislaine Maxwell – przedstawia się, wymawiając swoje imię jak "Giilen". Ma mocny uścisk dłoni.
Wskazuję na swój identyfikator.
– Jestem Jenna. – Uśmiecham się, tak jak mnie uczono. Pracownicy Mar-a-Lago muszą sprawić, by goście czuli się mile widziani.
ZOBACZ TEŻ: Co łączyło Jeffreya Epsteina z Davidem Copperfieldem? Notatki agentów FBI rzucają nowe światło na sprawę
Wzrok kobiety zatrzymuje się na mojej książce, w której przykleiłam pełno karteczek.
– Interesujesz się masażem? Wspaniale!
Przypominam sobie o obowiązkach i proponuję tej fascynującej postaci coś do picia. Wybiera herbatę. Idę po nią i wracam z kubkiem parującego naparu. Spodziewam się, że na tym nasza rozmowa się skończy, ale kobieta nie przestaje mówić. Jak oznajmia, zna bogatego mężczyznę – wieloletniego bywalca Mar-a-Lago – szukającego masażystki, która mogłaby z nim podróżować.
– Czy masujesz dorywczo? – pyta.
– Nie, skądże – odpowiadam, obawiając się, że wywarłam błędne wrażenie. – Nie mam wykształcenia w tym kierunku, ale mam nadzieję kiedyś je zdobyć.
Jednak mój brak doświadczenia w ogóle jej nie przeszkadza.
– Jestem pewna, że będziesz świetna – mówi, mierząc mnie wzrokiem. – Może przyjdziesz na rozmowę?
ZOBACZ TEŻ: Nowe informacje wokół śmierci Jeffreya Epsteina. Ustalono, co miało się wydarzyć w celi przestępcy
(...)
Nawet dziś, ponad 20 lat później, pamiętam, jak bardzo byłam podekscytowana. Czy moje marzenia o zostaniu profesjonalną masażystką mogłyby się spełnić tak szybko? Ta elegancka, elokwentna kobieta zwróciła na mnie uwagę i przez to uwierzyłam w taką możliwość.
Powiedziałam jej, że mój tato musi się zgodzić, ale bardzo chcę pójść. Zapisałam więc podany przez Maxwell numer telefonu i adres jej bogatego przyjaciela: 358 El Brillo Way.
– Mam nadzieję, że jeszcze się dziś zobaczymy – powiedziała Maxwell i pomachała mi na pożegnanie, lekko skręcając dłoń w nadgarstku. A potem zniknęła.
Podczas najbliższej przerwy pobiegłam na korty tenisowe, by przekazać ojcu, że nadarzyła się okazja, która mogła zmienić moje życie. Tato stwierdził, że podwiezie mnie tam po pracy. Z telefonu w recepcji spa zadzwoniłam do nowej znajomej i poinformowałam ją, że przyjadę.
– Świetnie. Do zobaczenia niebawem.
ZOBACZ TEŻ: Ofiary Jeffreya Epsteina relacjonowały swoje przeżycia już 30 lat temu. Ich głos długo był ignorowany
Kilka godzin później tato zawiózł mnie wzdłuż South Ocean Avenue na El Brillo Way, krótką ulicę odgrodzoną żywopłotami, która kończyła się wjazdem na Palm Beach Intracoastal Waterway. Dojazd zajął nam pięć minut i nie mówiliśmy zbyt wiele po drodze. Mojemu ojcu nigdy nie trzeba było tłumaczyć, jak ważne jest zarobienie paru dolców na boku.
Kiedy dotarliśmy do wysokiego murowanego ogrodzenia przy posesji 358, ostatniej po lewej stronie, tuż przy wybrzeżu, tato wcisnął guzik domofonu i przedstawił nas. Otwarła się brama. Wjechaliśmy na podjazd otoczony palmami i wkrótce znaleźliśmy się przed ogromną posiadłością: dwupiętrową, z sześcioma sypialniami. W licznych filmach dokumentalnych budynek ten był gustownie pomalowany na biało – tak właśnie wyglądał w późniejszym okresie. Ale latem 2000 dom, pod który zajechaliśmy, był jaskraworóżowy.
Bardzo chciałam być punktualna, więc wyskoczyłam z samochodu, zanim tato zdążył zgasić silnik, dopadłam dużych drewnianych drzwi wejściowych i zadzwoniłam. Maxwell wyszła na zewnątrz, zostawiając wejście otwarte. Podała mojemu ojcu rękę.
– Dziękuję, że ją pan przywiózł. – Uśmiechnęła się do taty, ale z dzisiejszej perspektywy wiem, że wyglądała, jakby chciała się go jak najszybciej pozbyć. – Odstawimy Jennę do domu – dodała, praktycznie zaganiając go z powrotem do samochodu. A później odwróciła się i zaprosiła mnie do eleganckiego foyer z kręconymi schodami i ogromnym żyrandolem w kształcie gwiazdy. – Jeffrey czeka na ciebie – powiedziała, wchodząc po stopniach. – Zapraszam.
Tak wyglądało pierwsze spotkanie Jeffreya Epsteina i Virginii Roberts Guiffre
Idąc w ślad za nią, starałam się nie gapić na ściany obwieszone zdjęciami i obrazami przedstawiającymi nagie kobiety. Może bogaci ludzie z wyrafinowanym gustem w ten sposób dekorują swoje domy? "Wyluzuj – pomyślałam. – Nie okazuj zdenerwowania". Utkwiłam wzrok w schodach pokrytych puszystym różowym chodnikiem. Kiedy dotarłyśmy na piętro, Maxwell skręciła w prawo i zaprowadziła mnie do sypialni. Obeszłyśmy duże łóżko i udałyśmy się do sąsiedniego pomieszczenia, w którym znajdował się turkusowo-zielony stół do masażu. Leżał na nim na brzuchu nagi mężczyzna z czołem opartym na rękach. Gdy usłyszał, że wchodzimy, uniósł lekko głowę, by na mnie spojrzeć. Zapamiętałam jego krzaczaste brwi i głębokie zmarszczki, które pojawiły się na jego twarzy, gdy uśmiechnął się szeroko jak kot z Cheshire.
– Przywitaj się z panem Jeffreyem Epsteinem – poinstruowała mnie Maxwell.
Ale zanim wykonałam jej polecenie, mężczyzna powiedział:
– Możesz zwracać się do mnie po imieniu.
Pokiwałam głową, a siwowłosy pan położył z powrotem głowę na rękach. Miał 47 lat – był niemal trzy razy straszy ode mnie.
Patrząc na gołe pośladki Epsteina, liczyłam na pomoc Maxwell. Nigdy nie byłam na zabiegu masażu, nie mówiąc już o tym, że sama również nikogo nie masowałam. Ale mimo to zastanawiałam się: "Czy on nie powinien być przykryty prześcieradłem?". Zblazowana mina Maxwell sugerowała jednak, że nagość była tu czymś normalnym. "Uspokój się. Nie zmarnuj takiej szansy" – powiedziałam sama do siebie. Chciałam być dobrą uczennicą. Palm Beach leżało zaledwie 25 km od Loxahatchee, ale przez przepaść ekonomiczną ta odległość wydawała się większa. Musiałam się dowiedzieć, jak zachowują się zamożni ludzie. Poza tym, choć mężczyzna leżał na stole nagi, to przecież nie byłam z nim sam na sam. Obecność kobiety nieco mnie odprężała. "Udawaj, aż ci się uda" – pomyślałam, próbując emanować energią osoby, która daje sobie radę.
Maxwell przejęła inicjatywę.
ZOBACZ TEŻ: Asystentka byłego księcia Andrzeja opłaciła jego "nagi masaż" pałacowym czekiem. Teraz zabrała głos
(...)
Dopiero później dostrzegłam, jak oboje przekraczali moje granice, wykorzystując starannie przećwiczony schemat. Za każdym razem, gdy poczułam się choć odrobinę niekomfortowo, wystarczyło, że spojrzałam na Maxwell, i uznawałam, że przesadzam. Trwało to mniej więcej pół godziny: prawdziwa nauka masażu. Gdy Maxwell mnie dopingowała: "Świetnie ci idzie!", Epstein zadawał mi pytania.
"Czy masz rodzeństwo?" Dwóch braci.
"Gdzie chodzisz do liceum?" Powiedziałam mu, że rzuciłam szkołę po pierwszej klasie, ale zamierzałam przygotować się do matury – miałam dopiero 16 lat.
"Czy masz chłopaka?". Odpowiedziałam, że mieszkam ze starszym chłopakiem w przyczepie na farmie moich rodziców. Dopytywał: "Czy bierzesz pigułki?". Czy to nie dziwne pytanie podczas rozmowy o pracę? Epstein twierdził, że chce mnie poznać. Przecież wkrótce może będziemy razem podróżować. Potwierdziłam, że biorę antykoncepcję.
– Dobrze sobie radzisz – powiedziała Maxwell, gdy starałam się naśladować jej ruchy.
– Opowiedz mi o swoim pierwszym razie – nakazał Epstein.
Zawahałam się. Kto słyszał o pracodawcy wypytującym kandydatki o to, jak straciły dziewictwo? Ale bardzo pragnęłam tej pracy, więc wzięłam głęboki oddech i opisałam swoje trudne dzieciństwo. Powiedziałam mu ogólnie, że wykorzystał mnie przyjaciel rodziny, uciekłam i przez jakiś czas mieszkałam na ulicy. Epsteina to nie wystraszyło. Zamiast tego zbył moje zwierzenie żartem i drażnił się ze mną, nazywając mnie "niegrzeczną dziewczynką".
– To nieprawda – broniłam się. – Jestem porządną dziewczyną. Po prostu zawsze trafiam w nieodpowiednie miejsca.
Epstein uniósł głowę i uśmiechnął się ironicznie.
– W porządku. Lubię niegrzeczne dziewczynki.
Przewrócił się na plecy, a ja z przerażeniem zobaczyłam, że ma wzw*d. Rzecz jasna oglądałam wcześniej męskie części intymne, ale nie spodziewałam się takiego widoku. Odruchowo uniosłam obie ręce, jakbym chciała powiedzieć: "Koniec". Jednak kiedy spojrzałam na Maxwell, dostrzegłam, że jest niewzruszona. Ignorując naprężonego peni*a Epsteina, położyła obie dłonie na prawym mięśniu piersiowym mężczyzny i zaczęła go ugniatać.
– O tak – powiedziała, masując, jakby nic się nie stało. – Musisz uciskać tak, żeby krew odpłynęła od serca.
ZOBACZ TEŻ: Ekspertka ostro o zarzutach wobec byłego księcia Andrzeja. "Dobrze, że Elżbieta II tego nie dożyła"
Wstrząsająca relacja ofiary Jeffreya Epsteina
Nie byłam pewna, czy powinno mnie to wystraszyć, po raz kolejny poszłam w jej ślady i położyłam dłonie po lewej stronie jego klatki piersiowej pokrytej gęstymi siwymi włosami. Poruszałam palcami okrężnym ruchem i czułam, że Epstein patrzy się na moją twarz, ale nie chciałam odwzajemnić jego wzroku, skupiłam się więc na tym, co wydawało mi się moim zadaniem.
– Bez okrężnych ruchów – skorygowała mnie Maxwell. – Nie bój się naciskać.
Wtedy Epstein puścił do niej oko i przesunął prawą dłoń w stronę swojego krocza.
– Nie masz nic przeciwko, prawda? –zapytał i zaczął się masować.
W tym momencie coś we mnie pękło. Inaczej nie potrafię wyjaśnić, dlaczego wspomnienia tego, co się stało potem, roztrzaskały się w ostre odłamki: Maxwell zdjęła ubranie, a na jej twarzy zagościł figlarny uśmieszek; stanęła za mną, rozpięła moją spódniczkę i zdjęła mi przez głowę koszulkę polo z logo Mar-a-Lago; Epstein i Maxwell śmiali się z mojej bielizny we wzorek z malutkich serduszek.
– Ale słodko, nadal nosi dziecięce majteczki – powiedział Epstein.
Sięgnął po wibrator, który wcisnął mi między nogi, a Maxwell nakazała mi ściskać sutki Epsteina, podczas gdy ona masowała swoje i moje piersi.
Ogarnęła mnie znajoma pustka. Zaledwie chwilę wcześniej zjawiłam się w posiadłości tego człowieka z nadzieją, że mój los się odmieni. A teraz znalazłam się dokładnie w tym samym miejscu, z którego ciężką pracą próbowałam się wydostać. Ile razy zaufałam komuś, a w zamian zostałam skrzywdzona i upokorzona? Ogarnęło mnie potworne rozczarowanie. Miałam pretensje do samej siebie. "Czy ktokolwiek będzie chciał ode mnie czegoś innego niż se*s?" – pisnął mój wewnętrzny głos, lecz drugi, wyraźniejszy, zganił mnie: "A czego się spodziewałaś, kretynko? Przecież od dawna znasz odpowiedź".
Poczułam w ustach posmak adrenaliny i mój mózg zaczął się odcinać. Ciało nie mogło wydostać się z tego pomieszczenia, więc zaczęłam działać jak na autopilocie: poddałam się i byłam zdeterminowana, by po prostu to przetrwać.
– Uszczypnij go mocniej – nakazała Maxwell, a Epstein zajęczał.
Tak zrobiłam.
– Weź go do ust – powiedziała.
To też zrobiłam. Kazała mi usiąść na nim okrakiem, żeby mógł we mnie wejść. I tym razem byłam posłuszna. Gdy skończył, kazał mi przynieść dwie ciepłe ściereczki i go wytrzeć. Później zaprowadził mnie do sauny, gdzie polecił wymasować sobie stopy. (...) Później weszliśmy pod prysznic, gdzie Maxwell poinstruowała mnie, żebym wyszorowała Epsteina za pomocą mydła i naturalnej gąbki. Znów byłam posłuszna. Epstein nakazał umycie sobie włosów i wymasowanie skóry głowy. Zrobiłam to.
– Nadaje się – powiedział do Maxwell, oceniając mnie, jakbym wcale nie znajdowała się w pobliżu.