Tyle razy Donal Trump został wspomniany w aktach Epsteina. Liczba zakrawa o absurd
"Teczki Jeffreya Epsteina" wstrząsnęły światem mediów m.in. z powodu ujawnienia bliskich relacji skazanego przestępcy seksualnego z Donaldem Trumpem. Statystyki dowodzą, że obecny prezydent USA wspominany jest w upublicznionych mailach prawie dwa razy częściej niż imię Harry'ego Pottera we wszystkich siedmiu książkach o przygodach młodego czarodzieja.
Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych od grudnia 2025 roku ujawnia tzw. teczki Jeffreya Epsteina, czyli dokumenty, zdjęcia i inne dowody zebrane w trakcie śledztwa w sprawie zmarłego w 2019 roku miliardera i przestępcy seksualnego. W upublicznionych wiadomościach ze skrzynki mailowej Epsteina przewijają się dziesiątki znanych nazwisk, ale zdecydowanie dominuje jedno z nich – Donald Trump.
Donald Trump jest głównym bohaterem "teczek Jeffreya Epsteina"
Redakcja gazety "The New Your Times" podliczyła, że nazwisko Trumpa wspominane jest w mailach od i do Jeffreya Epsteina prawie 38 tys. razy. To prawie dwa razy więcej niż imię "Harry" we wszystkich siedmiu książkach o przygodach Harry'ego Pottera razem wziętych – pojawia się ono w powieściach "tylko" 18 956 razy.
Donald Trump publicznie odciął się od skandalu wokół osławionego przestępcy seksualnego. Na platformie Truth Social oświadczył, że "nie tylko nie był zaprzyjaźniony z Jeffreyem Epsteinem, ale – zgodnie z informacjami, które zostały ujawnione przez Departament Sprawiedliwości – Epstein spiskował z nikczemnie kłamiącym »autorem« o nazwisku Michael Wolff, aby zaszkodzić mu i/lub jego prezydenturze". Dodał:
W przeciwieństwie do wielu osób, które lubią "rozmawiać" o bzdurach, nigdy nie byłem na zainfekowanej wyspie Epsteina, ale prawie wszyscy ci szemrani demokraci i ich darczyńcy tam byli.
"Trzeba wrócić do rządzenia krajem. Gdy Epstein żył, nikt się nim nie interesował. Gdy nie żyje, interesują się nim. Ale to tak naprawdę problem Demokratów. To nie jest problem Republikanów" – powiedział innym razem, wyraźnie znużony medialnym szumem wokół "teczek Jeffreya Epsteina".
Wspomniany przez Donalda Trumpa Michael Wolff jest autorem kilku książek, w których postawił prezydenta USA w negatywnym świetle, m.in. opisując różne sensacyjne wątki o kulisach administracji polityka. Departament Sprawiedliwości USA odtajnił, że Wolff często pisał o Trumpie z Epsteinem, np. przed debatą przedwyborczą w 2015 roku stwierdził, że jeśli Trump wyprze się znajomości z Epsteinem, to Epstein będzie mógł go "powiesić w sposób, który przyniesie korzyści" lub "uratować", przez co będzie miał u Trumpa dług wdzięczności.
O czym donoszą "teczki Jeffreya Epsteina" w kontekście Donalda Trumpa?
W "teczkach Jeffreya Epsteina" pojawia się wiele dokumentów, które przedstawiają niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Donalda Trumpa. Powtarzają się oskarżenia o różne przestępstwa seksualne, których miał dokonywać na nieletnich razem z Epsteinem. Jedna z kobiet miała zeznać, że Trump zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat, po czym jednak wycofała oskarżenia.
Jeffrey Epstein przez lata był stałym gościem w klubie Mar-a-Lago, który należy do Donalda Trumpa. Do sieci wyciekło nagranie z 1992 roku, na którym widać obu mężczyzn podczas wspólnej zabawy. Panowie mieli zerwać kontakty dopiero w okolicach 2004 roku, kiedy to Epstein – według słów Trumpa – został wyrzucony z klubu za próby "werbowania" personelu spa. Media donosiły, że powodem kłótni miliarderów miała być też luksusowa posiadłość Maison de L’Amitié w Palm Beach, którą obaj chcieli kupić, ale ostatecznie zwyciężył Trump.