Anna Lewandowska ma niepełnosprawnego syna. Zwróciła się do HEJTERÓW: "Mamy dość!"
Anna Lewandowska w czwartek musiała pilnie udać się ze swoim niepełnosprawnym synem do szpitala, o czym poinformowała na Instagramie. Przy okazji odpowiedziała hejterom na "obrzydliwe plotki", co uczyniła także następnego dnia, kiedy sytuacja jej dziecka nieco się uspokoiła.– Dość udawania, że niepełnosprawność nie istnieje – napisała prezenterka TVP i prowadząca "Pytanie na śniadanie".
Anna Lewandowska jest mamą 11-letniego Leona, który od urodzenia mierzy się z poważnymi problemami zdrowotnymi, m.in. ma wadę serca i jelita. Prezenterka TVP w czwartek musiała pojechać z synem do szpitala, bo chłopiec we śnie uszkodził kabel od cewnika, który jest połączony z żyłą główną. I choć przez kolejne kilka godzin obawiała się, by do krwi syna nie wdało się zakażenie, to wszystko skończyło się dobrze. Lewandowska o wszystkim napisała na Instagramie, a przy okazji odniosła się do fali hejterskich komentarzy, z jakimi się boryka przez to, że pisze o chorobie dziecka.
Ania Lewandowska z "PnŚ" opowiedziała o chorym synu. Padły poruszające słowa
Anna Lewandowska ma chorego syna. "Mamy dość marginalizowania nas"
Anna Lewandowska skarciła część internautów, którzy zarzucają jej informowanie opinii publicznej o niepełnosprawności syna. Z żalem zauważyła, że wielu osobom to przeszkadza, ale nie mają nic przeciwko chwaleniu się ciążami czy urodzinami dzieci. Zapewniła:
Jeśli podejmuję temat dziecka, to z dużą ostrożnością. Nie robię fot z zakrwawionego łóżka. Jeśli w ogóle zrobię foto w szpitalu, to wtedy, gdy sytuacja jest już opanowana. Dzielę się i będę dzieliła wzlotami i troskami z naszego życia, bo i ja, i inne rodziny mamy dość marginalizowania nas! Udawania, że niepełnosprawność nie istnieje. Że można mieć super rodzinę tylko, gdy wszyscy zdrowi!
Anna Lewandowska w dalszej części wpisu wspomniała o chęci eliminacji barier architektonicznych przy kasach czy bankomatach. Następnie napisała:
Nasze autobusy czy tramwaje mają "niebieski przycisk". Zwróćcie uwagę, jak rzadko kierowca na jego wciśnięcie reaguje. Jak rusza natychmiast i nie pozwoli na bezpieczne przypięcie wózka pasami. Ja jestem silna i utrzymam z dużym wysiłkiem wózek z synem, a osoba na wózku?! Sami wiecie, jak często autobus rusza z tzw. szarpnięciem. Osoby zdrowe, pełne sił muszą się zaprzeć, by się nie przewrócić.
"Ludzie z niepełnosprawnościami są postrzegani tylko przez ten pryzmat. Otóż nie! Każdy z nich ma inną osobowość, inne pasje! Dostrzegajmy w tym człowieka. Nie bójmy się podać ręki! Niepełnosprawni nie zarażają! I nie odsuwajmy się od rodzin, w których są chore dzieci. Ci rodzice, mimo zmartwień, też wciąż lubią kawę, rozmowę, film. Wiem, co robię i wiem, że warto! Bo tu piszecie, rozmawiamy, wspieramy się" – podsumowała.
Anna Lewandowska na koniec ponownie zwróciła się do hejterów, którzy atakują ją w sieci za pisanie o chorym synu. "Piszący anonimowe, bezduszne komentarze – obyście nigdy nie musieli zmierzyć się z nagłym wypadkiem, obyście nie musieli prosić o pomoc czy dbać o rodziców, którzy zachorują" – napisała.