Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Karol Nawrocki skorzystał z prawa łaski wobec trzech osób: Adama Borowskiego, skazanego za zniesławienie; Piotra Pytla, odbywającego karę za zabójstwo połączone z rozbojem; oraz Piotra Staruchowicza, gniazdowego Legii Warszawa, na którego nałożono dwuletni zakaz stadionowy od 2025 r. To właśnie obecność Staruchowicza w tym zestawie wywołała największe emocje. Marcin Najman, który od lat żywo komentuje politykę w mediach społecznościowych, zareagował na całą sytuację wyraźną ironią.
WIDEOKamil Sipowicz ocenił sytuację w Polsce. Wspomniał o faszyzmie:
Marcin Najman ocenia decyzję Karola Nawrockiego o ułaskawieniu Piotra Staruchowicza
Marcin Najman ostro skomentował działania głowy państwa.
Panie Prezydencie, elegancko i sztywniutko jest. O to chodzi! Trzeba swojaka odbić ze szponów niesprawiedliwości! Tylko proszę pamiętać, aby gdzieś przez przypadek nie ułaskawiać jakichś 60ek, ale póki co sztywniutko jest, Panie Prezydencie – napisał na portalu X.
Piotr Staruchowicz dzwonił do prezydenta i prosił o ułaskawienie
Sprawa Piotra Staruchowicza zaczęła się od meczu Motoru Lublin z Legią Warszawa w marcu 2025 r. Gniazdowy stołecznego klubu został ukarany przez sąd w Lublinie dwuletnim zakazem stadionowym za przebywanie podczas meczu w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności. Chodziło o stanie na płocie i prowadzenie dopingu. Sam Staruchowicz przekonywał, że miał akredytację wydaną przez organizatora spotkania, która pozwalała mu przebywać w tym miejscu.
Zakaz sprawił, że Staruchowicz przestał prowadzić doping Legii, który przez lata był jego charakterystyczną rolą na trybunach. W grudniu 2025 r. postanowił osobiście zwrócić się w tej sprawie do Karola Nawrockiego. Podczas programu "Kanału Zero", w którym gościem Krzysztofa Stanowskiego był prezydent, dodzwonił się do studia i zapytał, czy może liczyć na ułaskawienie. – Święty Mikołaj przyniesie mi ułaskawienie w tym roku? – zapytał Staruchowicz.
Nawrocki przyznał wówczas, że zna sprawę. Zaznaczył jednak, że nie zna jeszcze akt postępowania i nie chciał przesądzać o decyzji. Jednocześnie stwierdził, że z publicznych przekazów sytuacja wygląda na "odległą od logiki", wskazując, że trudno mu zrozumieć sytuację, w której osoba odpowiedzialna za prowadzenie dopingu nie może wejść na gniazdo.