W poniedziałek 5 października Adam Ferency obchodzi 75. urodziny. Wybitny polski aktor filmowy i teatralny, znany z wielu kultowych ról oraz charakterystycznego głosu, od dekad niezmiennie cieszy się ogromnym uznaniem widzów. Z okazji jego jubileuszu w mediach często przypomina się nie tylko niezwykle bogaty dorobek artystyczny, ale także dramatyczne doświadczenia, z którymi musiał się zmierzyć w życiu prywatnym. Aktor ma za sobą bardzo trudne chwile – otarł się o śmierć, a o swoich wstrząsających przeżyciach zdrowotnych wielokrotnie i bez owijania w bawełnę opowiadał w wywiadach.
WIDEOAlicja Majewska o relacji z Włodzimierzem Korczem. Plotki o ich małżeństwie nazywa wprost: „To bzdura”
Adam Ferency przeszedł rozległy zawał
Aktor publicznie wyznał, że znalazł się w stanie, w którym był bliski śmierci. Kluczowe okazało się to, że w dramatycznym momencie nie był w domu samotny – czuwała przy nim żona, teatrolog Małgorzata Dziewulska, która natychmiast wezwała pogotowie. Choć największe zagrożenie udało się opanować, Ferency musi dziś pilnować zdrowia i zwracać większą uwagę na codzienne nawyki. W jednym z wywiadów, którego udzielił "Gazecie Wyborczej" opowiedział o początkach swoich problemów:
O dziewiątej wieczorem już coś czułem, o dziesiątej zapaliłem ostatniego papierosa. Wniosłem ciężkie zakupy, piąte piętro bez windy. Usiadłem i pomyślałem, że do jutra mi przejdzie, a jak wezmę proszki nasenne, to na pewno. Nie wziąłem – wyznał Ferency.
Zobacz też: Adam Ferency wspomina szkołę średnią i problemy z nałogiem. "Trzykrotnie wyrzucano mnie za alkohol"
Adam Ferency o śmierci klinicznej
Sytuacja była krytyczna, a życie Ferencego dosłownie wisiało na włosku. Jak sam wielokrotnie podkreślał w rozmowach z dziennikarzami, z medycznego punktu widzenia przez jakiś czas po prostu nie żył, a jego serce całkowicie przestało bić. Jedynie dzięki natychmiastowej i profesjonalnej akcji reanimacyjnej oraz ogromnemu wysiłkowi personelu medycznego udało się go ocalić i przywrócić do świata żywych.
Z tym zawałem to jest zabawne, dlatego że ja byłem na tamtym świecie przez 10 min. Byłem w śmierci klinicznej. Żadnych kolorowych tuneli, nic, zero, nie miałem żadnych wzruszeń. Niczego sobie nie wyobrażałem. Ciemność i cześć – podkreślił w podcaście Anny Puśleckiej.