Nowe informacje wokół śmierci Jeffreya Epsteina. To miało dziać się w celi
Zagadkowa śmierć Jeffreya Epsteina w nowojorskim areszcie nadal budzi spore kontrowersje. Pomimo oficjalnej wersji o samobójstwie, nowe zeznania wskazują na wiele niejasności. Kolejne dokumenty oraz relacje więźniów pogłębiają wątpliwości wokół tej historii, ale i... są pożywką dla fanów teorii spiskowych.
Jeffrey Epstein, znany finansista i przestępca seksualny, został znaleziony martwy w 2019 roku w celi nowojorskiego Metropolitan Correctional Center. Jego nagła śmierć, oficjalnie uznana za samobójstwo, od początku rodziła pytania. Pojawiło się bowiem wiele nieścisłości i mnóstwo zbiegów okoliczności. Co rusz pojawiają się nowe informacje, które wprowadzają kolejne niejasności. Teraz "Daily mail" opublikował zeznania współwięźniów miliardera.
Magdalena Narożna szczerze o zespole i sprawie w sądzie: „Ja psychicznie już jestem wykończona”
Zobacz: Rodzina ofiary Jeffreya Epsteina zabrała głos. Zwróciła się bezpośrednio do brytyjskich władz
Zeznania więźnia na temat śmierci Epsteina
Mimo że od śmierci Jeffreya Epsteina minęło już blisko siedem lat, to sprawa cały czas wzbudza ogromne emocje. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia i na jaw wychodzą kolejne zeznania świadków. Do takowych dotarła teraz redakcja "Daily Mail". Upubliczniła ona nowe zeznania jednego z więźniów, który przebywał w więzieniu w tym samym czasie co Epstein. Relacja wskazuje na chaos w więzieniu w chwili odkrycia jego śmierci. Strażnicy mieli krzyczeć do siebie, próbując reanimować więźnia, ale najciekawsze były słowa, które wspomniany świadek zdarzenia miał usłyszeć:
Oddychaj! Oddychaj!
To jednak nie wszystko.
Stary, zabiliście tego gościa - miał powiedzieć jeden z funkcjonariuszy w celi Epsteina.
Świadek śmierci Epsteina wysuwa oskarżenia przeciwko strażniczce
Według relacji współwięźnia Epsteina, wspomniane słowa funkcjonariuszy to nie wszystko. Głos miała zabrać również strażniczka.
Jeśli nie żyje, to to zatuszujemy i będzie miał alibi - wyznał współwięzień Epsteina.
Te słowa przypisano funkcjonariuszce odpowiedzialnej za nadzór, Tovie Noel. Choć zarzuty przeciwko niej i innym strażnikom zostały wycofane, sprawa wciąż przyciąga media. Nietypowe wpłaty na jej konto przed śmiercią Epsteina i korzystanie z internetu w poszukiwaniu informacji na jego temat jedynie wzmacniają zainteresowanie jej osobą w tej sprawie.