Nowe śledztwo wokół rancza Jeffreya Epsteina. Były mieszkaniec mówi wprost: "Zabite i pogrzebane"
Wokół dawnej posiadłości Jeffreya Epsteina w Nowym Meksyku znów zrobiło się głośno. Na teren rancza wkroczyli śledczy, którzy sprawdzają doniesienia o możliwych zbrodniach. Głos w sprawie zabrał również mężczyzna, który w młodości mieszkał na terenie posiadłości.
Posiadłość znana jako Zorro Ranch od lat budzi ogromne kontrowersje. To właśnie tam – według licznych relacji i dokumentów pojawiających się w śledztwach – mogło dochodzić do przestępstw związanych z działalnością Jeffreya Epsteina. Ostatnio policja ponownie pojawiła się na terenie rozległej posiadłości, aby sprawdzić nowe tropy dotyczące możliwych ofiar. Śledczy działają w oparciu o informacje pojawiające się w dokumentach związanych ze sprawą Epsteina.
Robert Motyka w pięknych słowach wspomina Joannę Kołaczkowską. "Joasiu, nie wiem, jak to będzie bez ciebie"
Szokujące doniesienia w sprawie rancza Jeffreya Epsteina
O sprawie głośno zrobiło się po wypowiedzi Eana Royala, który jako nastolatek mieszkał na terenie rancza. Jego ojciec przez wiele lat pracował tam jako jeden z robotników. Royal podkreśla, że ani on, ani jego rodzina nie byli świadkami nielegalnych działań, jednak ogrom terenu (poza główną rezydencją mieści prywatne lotnisko, stajnie i kilka mniejszych domów) sprawia, że ewentualne ukrycie dowodów mogłoby być bardzo trudne do wykrycia.
To naprawdę ogromna przestrzeń. Jeśli ktoś chciałby coś tam ukryć, miałby do tego wiele możliwości – mówił w rozmowie z mediami.
Według niego fakt, że szczegółowe przeszukania nie zostały przeprowadzone wcześniej, jest poważnym zaniedbaniem.
To szaleństwo, że nigdy tego nie przeszukali. Fakt, że nic nie zrobili wystarczająco szybko, jest problemem. Całe śledztwo, które teraz się odbywa, jest spóźnione - mówi mężczyzna, cytowany przez "Mirror".
CZYTAJ TAKŻE: Była ofiarą Jeffreya Epsteina. Przed śmiercią ujawniła KOSZMARNE fakty [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Zapisz na później
Śledztwo w sprawie rancza Jeffreya Epsteina
Śledztwo w sprawie rancza przyspieszyło po pojawieniu się nowych informacji w dokumentach związanych z działalnością Epsteina. Władze stanu Nowy Meksyk powołały specjalną komisję, która ma ustalić, co dokładnie działo się na terenie posiadłości w latach, gdy należała ona do finansisty. Ranczo, obejmujące tysiące akrów pustynnego terenu od dawna pojawia się w relacjach świadków.
Zarzuty te sięgają 2019 roku, kiedy prezenter radiowy i były kandydat na burmistrza Eddy Aragon otrzymał anonimowego e-maila, w którym twierdzono, że szczątki "dwóch cudzoziemek" zostały pochowane "gdzieś na wzgórzach za Zorro" na polecenie Epsteina. "Obie zginęły w wyniku uduszenia podczas brutalnego seksu, związanego z fetyszami" – twierdził autor, który przekazał też, że pracował na ranczu. Aragon przekazał następnie ten niepokojący e-mail FBI, który został później ujawniony wraz z milionami innych szokujących dokumentów w aktach Epsteina.