KSIĄDZ zadrwił z influencerów z Dubaju. "Domaga się" dla nich szampana i ostryg
Marek Migalski obśmiał celebrytki, które zdają się nie przejmować sytuacją po atakach Iranu na Zjednoczone Emiraty Arabskie. – Nie do zniesienia są cierpienia i męki polskich influencerów uziemionych w Dubaju – napisał, a jego wpis poniósł się po Facebooku. Ze słowami politologa zgodził się znany duchowny Kazimierz Sowa.
Iran w odwecie za ataki Izraela i USA zbombardował Zjednoczone Emiraty Arabskie, a w wyniku ataków zginęło pięć osób. Do bombardowań doszło m.in. w Dubaju, gdzie akurat w tym czasie przebywało kilka znanych Polek, w tym np. Andziaks, Agnieszka Włodarczyk czy Marcelina Zawadzka. Influencerki od kilku dni na bieżąco relacjonują, co dzieje się w największym mieście ZEA, a większość z nich uspokaja, że akurat w ich rejonie jest w miarę bezpiecznie i mogą odpoczywać. Słowa celebrytek ostro skomentowali popularni publicyści.
Polskie celebrytki mieszkające w Dubaju: "Mam spakowaną walizkę"
Znani publicyści drwią z influencerek, które utkwiły w Dubaju
Politolog i polityk Marek Migalski napisał na Facebooku, że ma dość utyskiwania celebrytek, które pozostają w Dubaju po atakach Iranu na ZEA. Stwierdził:
Nie do zniesienia są cierpienia i męki polskich influencerów uziemionych w Dubaju. Czy polskie MSZ nie mogłoby zorganizować im jakiegoś czarteru? Oczywiście z szampanem i ostrygami na pokładzie privet jeta, żeby to jakoś wyglądało na fotkach.
Facebookowy wpis Marka Migalskiego udostępnił duchowny i dziennikarz Kazimierz Sowa, który zgodził się z odczuciami politologa. Napisał:
Dodałbym jeszcze jakąś skromną gratyfikację, ale tylko dla tych, którzy zapisali się do systemu "Odyseusz" [darmowy portal Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, który umożliwia rejestrację podróży zagranicznych – przyp. red.] w sobotę rano. To ponoć ok. 10 tys. osób. Żadne tam zgłoszenia wcześniejsze, nie daj Bóg, jeszcze przed wylotem z kraju.