Znana pięściarka stanie przed sądem. Jedna z ofiar przemówiła: "Wyzywała mnie od kur***"
Agnieszka R. zdobywała tytuły mistrzostw świata i Europy w boksie i kick-boxingu, a teraz ma stanąć przed sądem. Postawiono jej aż 13 zarzutów, dotyczących oszustw finansowych. Jedna z jej ofiar zdecydowała się przemówić.
Agnieszka R. była jedną z największych gwiazd polskiego sportu na przełomie XX i XXI wieku. Zdobyła wiele medali na mistrzostwach świata i Europy w kick-boxingu, a także wywalczyła tytuł mistrzyni świata w boksie profesjonalnym. Sportsmenka stanie przed sądem. Straty pokrzywdzonych mają wynosić ponad 100 tys. zł.
Stifler o Danielu Martyniuku i banowaniu wpisów na Instagramie
Agnieszka R. miała pożyczać pieniądze i znikać
Na Agnieszce R. ciąży 13 zarzutów. Miała pożyczać pieniądze i znikać. Pod koniec stycznia do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście wpłynął akt oskarżenia. 14 pokrzywdzonych miało zostać oszukanych na kwotę 102 350 zł.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że jeszcze rok temu Agnieszka R. publikowała w mediach społecznościowych apele o pomoc w trudnej sytuacji życiowej, spowodowanej złym stanem zdrowia. Pomogło jej wówczas stowarzyszenie "Obudź w Sobie Potencjał", które założyło dla niej zbiórkę. Na rzecz pięściarki zebrano ponad 400 tys. zł.
Ofiara Agnieszki R. przekazała szczegółowe informacje
Anna Szydłowska, adwokat, która świadczyła usługi na rzecz Agnieszki R., zdecydowała się przemówić i poinformować, jak wygląda sytuacja jej i innych ofiar.
Mam nagrania. Wyzywała mnie nawet od ku***, tylko dlatego, że upomniałam się o zwrot pieniędzy. Tłumaczyła wtedy, że jej partner (już nieżyjący), nie pracuje. Odpisałam jej wtedy: "Nie mogę ponosić ani odpowiedzialności ani tym bardziej konsekwencji twoich decyzji życiowych, chociażby wyboru partnera". Wtedy zaczęło się obrażanie - opowiedziała "Faktowi".
Kobieta przyznaje, że jej przypadek jest "gorzką wisienką na torcie", nie otrzymała bowiem zwrotu kosztów, jakie poniosła, gdy prowadziła sprawy sportsmenki.
Ale ja w tej sprawie jestem najmniej ważna, to jest właściwie taka gorzka wisienka na torcie. Najbardziej żal mi innych pokrzywdzonych, bo są osoby, które poniosły nie tylko straty finansowe, ale też ogromną krzywdę psychiczną - powiedziała w wywiadzie.
Są jednak osoby w dużo gorszym położeniu, jak choćby kobieta, która nie odzyskała pożyczonych pieniędzy nawet wtedy, gdy waliło jej się życie.
Ale tamta kobieta… Ona doznała ogromnej krzywdy. Agnieszka była jej winna duże pieniądze. A później tej pani spaliło się mieszkanie, potem zachorowała na nowotwór. I mimo tej tragicznej sytuacji Agnieszka nie zrobiła dla niej absolutnie nic. Wiedziała o wszystkim, a jednak to zignorowała. Nawet złotówki jej nie oddała. A przecież mogła choćby użyć swojego nazwiska, żeby pomóc zrobić zbiórkę, pomóc, tak jak inni pomagali jej samej. Ale tego nie zrobiła. To było strasznie krzywdzące - powiedziała Szydłowska "Faktowi".
Adwokatka o dramacie ofiar Agnieszki R.
Zdaniem Anny Szydłowskiej, Agnieszka R. działała przez długi czas, wzbudzając litość znajomych. Wysyłała np. zdjęcie zęba na dłoni i prosiła o pieniądze na implant, pisała, że nie ma co jeść, więc ktoś zawiózł jej jedzenie i nie odzyskał nawet garnka.
Agnieszka zajęła kiedyś mieszkanie pewnej kobiety, która pomogła jej tylko "na chwilę". Mieszkanie było użyczone tymczasowo, a ona je zdewastowała i nie chciała się wyprowadzić, mimo licznych próśb. Ta kobieta kiedyś zadzwoniła do mnie z płaczem, mówiąc, że mieszkanie nie nadaje się ani do wynajęcia, ani do sprzedaży. A ta kobieta mieszka za granicą i nie była w stanie nad tym zapanować - wyznała "Faktowi" adwokatka.
Szydłowska wskazała, że najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem w tej sprawie byłby zwrot pożyczonych pieniędzy z odsetkami.
O odsetkach już chyba nawet nie ma co marzyć, choć powinni je otrzymać, bo te długi wiszą od wielu lat, a siła nabywcza pieniądza bardzo się przez ten czas zmieniła. Najbardziej zależy mi na tej jednej pani, o której wspominałam. Ona została przez Agnieszkę skrzywdzona najbardziej. (...) Ta kobieta okazała jej kiedyś wielkie serce, bardzo jej pomogła, a później sama znalazła się w tragicznej sytuacji. I została z tym kompletnie sama - stwierdziła ofiara Agnieszki R.
Anna Szydłowska stwierdziła, że gdyby Agnieszka R. chciała uczciwie zająć się tą sprawą i spłacić długi, to nawet ona, mimo burzliwych wydarzeń z przeszłości, zaoferowałaby jej pomoc w pozbyciu się problemu.
Powiedziałabym jej, że jeśli tylko pozwoli sobie pomóc i naprawdę będzie chciała, to mnóstwo osób, nawet ja, z pewnością jej pomoże stanąć na nogi. Ale musi być uczciwa. Pomoc nie może polegać na dawaniu jej pieniędzy, tylko na wspieraniu jej w walce z problemami, o których ona doskonale wie. Niestety nikt nie zrobi tego za nią. Ona sama musi być uczciwa wobec samej siebie i tego chcieć - stwierdziła Szydłowska.
Mimo kontaktu z Agnieszką R. "Fakt" nie uzyskał odpowiedzi na nadesłane pytania. Kobieta opublikowała w marcu 2025 oświadczenie, wedle którego adwokatka nie działała na jej zlecenie i nie miała stosownych pełnomocnictw. Anna Szydłowska twierdzi, że posiada wszystkie stosowne dokumenty, a bez pełnomocnictw nie byłaby w stanie zajmować się sprawami Agnieszki R.