Sylwia Peretti BRONI Ryszarda Rynkowskiego. "Żałoba nie ma terminu ważności"
Ryszard Rynkowski znalazł się w centrum uwagi po nagłym przerwaniu koncertu w Pruszkowie. Występ, który miał być triumfalnym powrotem po przerwie, zakończył się niespodziewanie, wywołując lawinę spekulacji na temat stanu zdrowia i przyszłości artysty. Głos w tej sprawie zabrała Sylwia Peretti.
Ryszard Rynkowski powrócił na scenę 31 stycznia w Pruszkowie po kilkumiesięcznej przerwie. Wydarzenie, na które czekało wielu fanów, zakończyło się jednak przedwcześnie. Artysta, z trudem poruszając się po scenie, opuścił ją po około godzinie występu, oznajmiając potrzebę odpoczynku. Konsternacja publiczności była ogromna, a media szybko podjęły temat jego stanu zdrowia.
Gwiazdy o Ryszardzie Rynkowskim i jeździe po alkoholu
Ryszard Rynkowski przerwał koncert przedwcześnie
W wypowiedzi dla "Faktu" menadżer artysty wyjaśnił, że decyzja o przerwaniu koncertu wynikała z nadmiernego stresu i emocji związanych z pierwszym występem po przerwie. Rynkowski zrezygnował z wykonania ostatniego utworu, po czym udał się pod opiekę managementu. Niedługo później do mediów trafiła informacja, że kolejny koncert został odwołany.
Sylwia Peretti broni Ryszarda Rynkowskiego
W obronie artysty stanęła Sylwia Peretti, która na profilu instagramowym opublikowała swoją wypowiedź. Influencerka, podobnie jak Rynkowski, przeżyła osobistą tragedię - jej syn zmarł w wypadku. Nawiązała do żałoby.
Na tej scenie nie stoi "temat do dyskusji". Stoi człowiek. Artysta z historią, z bólem, z żałobą, która nie kończy się po kilku tygodniach. Kilka miesięcy temu Ryszard Rynkowski pochował drugą żonę. Żałoba nie ma terminu ważności. Choroba nie znika na zawołanie. A mimo to wyszedł do ludzi - napisała.
Peretti zwróciła uwagę na to, że wielu ludziom bardzo łatwo przychodzi oceniać sytuację, kiedy nie ciąży nad nimi widmo konsekwencji:
Łatwo jest oceniać z bezpiecznej odległości. Łatwo pisać te straszne komentarze, gdy nie trzeba dźwigać cudzego ciężaru. Trudniej się zdobyć na ciszę, jeszcze trudniej na empatię. Ten koncert obił się echem w mediach, nie dlatego, że był "słaby". Dlatego, że był prawdziwy. Dla mnie to przede wszystkim człowiek. Dopiero potem świetny artysta.