Sean "Diddy" Combs przebywa obecnie w areszcie, gdzie oczekuje na wydanie wyroku po tym, jak ława przysięgłych uznała go winnym w dwóch zarzutach transportu osób w celu uprawiania prostytucji. Raper nie poddaje się jednak, a jego prawnicy już rozmawiają z administracją Donalda Trumpa o ułaskawieniu. Ponoć Diddy, choć skompromitowany, chce wrócić na scenę.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Urszula Dudziak o Donaldzie Trumpie. "Donald Trump to jest na pewno człowiek nie do przewidzenia"
Sean "Diddy" Combs chce wrócić na scenę
Wydawać by się mogło, że po takim skandalu Sean "Diddy" Combs jedyne, czego będzie chciał, to zniknąć. Raper ma jednak inne marzenie. Chce wrócić na scenę i spotykać się ze swoimi fanami w Madison Square Garden. Diddy zadeklarował swoją obecność tam, choć wciąż oczekuje na wydanie wyroku w sprawie, w której jest oskarżonym i uznanym winnym dwóch zarzutów.
Artysta chciałby także odbudować relację ze swoimi dziećmi (a jest ich siedmioro). Po miesiącach, które spędził w więzieniu, te nie są bowiem najlepsze.
Sean "Diddy" Combs liczy na ułaskawienie od Donalda Trumpa
Sean "Diddy" Combs, znany raper i producent muzyczny, stara się o prezydenckie ułaskawienie od Donalda Trumpa. Combs został uznany winnym przewożenia kobiet w celach prostytucji, co grozi mu karą do 20 lat więzienia. Jego prawnicy nawiązali kontakt z administracją Trumpa, licząc na pozytywne rozpatrzenie wniosku.
Donald Trump i Sean Combs kiedyś byli dobrymi znajomymi, często widywanymi razem na nowojorskich salonach. Jednak ich relacje pogorszyły się, gdy Trump zaangażował się w politykę, a Combs zaczął go publicznie krytykować. Mimo to, Trump nie wyklucza możliwości ułaskawienia, twierdząc, że raper "był, zasadniczo, w pewnym sensie, na wpół niewinny" .