Taką niewątpliwie był finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który w styczniu odbywał się w Gdańsku. Nikt nie spodziewał się, że będzie to ostatnie wydarzenie, w którym weźmie udział. Na scenę wbiegł nożownik, Stefan W., który śmiertelnie ugodził prezydenta. Pomimo wielogodzinnych prób ratowania jego życia, mężczyzna zmarł.
Magdalena Adamowicz o tęsknocie i śmierci męża
Prezydent pozostawił pogrążoną w żałobie rodzinę, w tym żonę Magdalenę Adamowicz i dwie córki. Pomimo tego, że od tragicznego zdarzenia minęło tyle miesięcy, kobieta wciąż nie może pogodzić się ze stratą. W domu nadal ma jego rzeczy - oddała jedynie część garniturów i kurtek.
Magdalena przyznała, że wspomnienia sprawiają, że ma siłę żyć:
Zwłaszcza, że tęsknota z każdym miesiącem jest coraz gorsza:
Pomimo tragedii jaka spotkała jej rodzinę, przez wzgląd na jego matkę, przebaczyła Stefanowi W.