Kinga Rusin zjechana z góry na dół przez internautów. Poszło o łamanie zasad za granicą: "Co za TUPET"
Kinga Rusin znalazła się w centrum internetowej krytyki po publikacji zdjęcia z Japonii. Spór dotyczy fotografowania gejsz bez zgody. Internauci są wyjątkowo krytyczni wobec dziennikarki - wskazują na to, że postąpiła niewłaściwie i złamała panujące zasady.
Kinga Rusin od dłuższego czasu relacjonuje w mediach społecznościowych podróż po Japonii. Tym razem dyskusję wywołał post z Kioto, w którym miało pojawić się zdjęcie gejszy. Po komentarzach internautów fotografia zniknęła, a wątek przeniósł się do kolejnych wpisów i screenów.
Ilona Felicjańska o stratach ekonomicznych po alkoholu i złych decyzjach
Kinga Rusin napytała sobie biedy
Influencerka mieszkają od 11 lat w Japonii, Montemenma, odniosła się do sytuacji w swoich mediach społecznościowych.
Dzisiaj rano po otwarciu aplikacji Facebook pierwszym postem, który zobaczyłam, to ten Pani Kingi Rusin, radośnie opowiadającej o Japonii. W czym problem? W zdjęciu gejszy, którego już nie zobaczycie, ponieważ po obśmianiu ludzi zwracających uwagę, że łamie zakazy fotografowania artystek bez zgody i publikowania ich, postanowiła zdjęcie usunąć - napisała w mediach społecznościowych.
Wcześniej jeden z internautów miał zwrócić uwagę Rusin, że zachowanie było niestosowne. W odpowiedzi dziennikarka odniosła się do sprawy w komentarzu i wskazała, że na fotografii nie ma gejszy:
A gdzie to zdjęcie gejszy, bo nie widzę? Zdjęcie ilustrujące ten post jest z makietą specjalnie ustawioną do zdjęć przed teatrem. Właśnie dlatego nie wolno robić bez pozwolenia zdjęć gejszom. No ale nie ma to jak komuś dowalić, co?
Kinga Rusin w ogniu krytyki po usunięciu zdjęcia
Inni komentujący mieli szybko odpowiedzieć, że zdążyli zrobić screeny, które wskazują na wcześniejszą obecność zdjęcia. W tej samej dyskusji pojawił się też zarzut, że poza fotografią zniknęły również komentarze krytyczne.
"Z 16+ zdjęć zrobiło się 15+, zdjęcie [...] zostało usunięte, podobnie jak komentarze zwracające uwagę. [...] Nie ma znaczenia, czy jesteś dziennikarką, celebrytą czy po prostu turystą, który dorwał atrakcyjną wycieczkę do Japonii. Prawo, zakazy i nakazy obowiązują wszystkich tak samo! Nie masz zgody na fotografowanie, nagrywanie i publikowanie: nie robisz tego! - napisała influencerka.
Internauci wypominają teraz Rusin brak pokory i ignorowanie lokalnych zasad, które w Kioto mają być wyraźnie oznaczone.
"Szkoda, że osoby uważane za autorytety, nie potrafią brać odpowiedzialności za swoje działania", "Co za tupet", "Nie da się będąc w Kioto nie wiedzieć, że obowiązuje zakaz fotografowania gejsz", "Dodatkowo słabe jest to, że zdjęcie, które masę osób zdążyło zobaczyć magiczkowo się "zniknęło", a wyjaśnienia ani słowa" - czytamy.