Justyna Steczkowska o filmie o niej samej i koncercie na Narodowym. "Byłyśmy regularnie okradane"
Justyna Steczkowska przyznaje i trzyma kciuki za Dodę i jej koncert na Stadionie Narodowym, ale ona sama nie podjęłaby się zagrania samodzielnego koncertu na tym stadionie. Na pytanie, czy chciałaby, aby powstał o niej film, wraca do trudnych wspomnień z lat 90.
Justyna Steczkowska o filmie o niej samej
Niedawno w sieci pojawiły się seriale o życiu i twórczości Dody i Edyty Górniak. Justyna Steczkowska w rozmowie z naszą reporterką, Karoliną Motylewską, stwierdziła, że nie zdążyła jeszcze obejrzeć tych produkcji. Na jej uwagę czeka bowiem kilka zaległych książek, które piosenkarka chciałaby przeczytać i polecić swoim fanom.
Spytana o to, czy chciałaby, aby powstał o niej film, jak o innych koleżankach z branży, Justyna Steczkowska stwierdziła, że ciekawa byłaby historia piosenkarek z lat 90.
To ja i Hey, i Edyta, Kasia Kowalska i Kayah... My wszystkie wyrosłyśmy w tamtym czasie. My cieszyłyśmy się, że śpiewamy, ale byłyśmy regularnie okradane... - stwierdziła piosenkarka. - To byłaby ciekawa historia, gdybyśmy się wszystkie spotkały w takim filmie - oceniła.
Polonistka-edytorka z wykształcenia, dziennikarka z zamiłowania, artystka z pasji. Wykształcenie zdobywała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie ukończyła filologię polską ze specjalizacją nauczycielką i edytorską, choć już w szkole podstawowej współpracowała ze szkolnymi periodykami i działała w radiowęźle. Z Wirtualną Polską związana od 2023 roku, gdy dolączyła do redakcji Jastrząb Post, gdzie pełni funkcję redaktorki. Tematy, które są najbliższe jej sercu to brytyjska rodzina królewska i szeroko pojęta kultura. Prywatnie miłośniczka kultury we wszystkich jej aspektach i niestrudzona szwędaczka po muzeach. Uwielbia wszystko, co włoskie. Jeśli tylko ma szansę, ucieka z miasta w Pieniny. Maluje akwarele i dzieli się swoją sztuką ze światem