Do tragicznego wypadku doszło we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W samochodzie podróżowała pani Ewelina wraz z mężem Rafałem i dziećmi. Mężczyzna zginął w wyniku odniesionych ran, a jego żona i dzieci odniosły poważne obrażenia. Przez cały proces Łukasz Żak zachowywał się skandalicznie, według relacji obecnych na sali sądowej jego postawa często była odbierana jako chłodna i pozbawiona emocji, a sędzia podkreślił, że interesowało go wszystko, tylko nie skrucha. Wyjątek miał nastąpić podczas zeznań wdowy.
Powstanie film o Sebastianie Fabijańskim?! "Moja historia mogłaby być inspirująca"
Zeznania wdowy w procesie Łukasza Żaka
Pani Ewelina zeznała przed sądem, że samego momentu wypadku nie pamięta. Świadomość odzyskała dopiero w karetce pogotowia, gdzie próbowała dowiedzieć się, co stało się z jej rodziną. Jak wspominała, ratownicy poinformowali ją jedynie o wypadku i przewożeniu do szpitala. Po operacji ponownie pytała o męża i dzieci, jednak personel medyczny zwlekał z odpowiedzią do czasu przybycia psychologa, który przekazał jej wiadomość o śmierci męża.
Według relacji mediów właśnie w chwili, gdy kobieta opowiadała o tych wydarzeniach, Łukasz Żak opuścił głowę. Był to jedyny moment procesu, w którym sprawiał wrażenie poruszonego. Wdowa zeznała również, że przeprosiny usłyszała od oskarżonego tylko raz – podczas pierwszej rozprawy – i były one skierowane przede wszystkim do rodziny oraz dzieci.
Łukasz Żak przeprosił rodzinę zabitego w wypadku
Podczas mów końcowych Łukasz Żak ponownie zwrócił się do rodziny ofiary.
Chciałem przeprosić całą jej rodzinę za to, że doprowadziłem do tragicznego wypadku. Nigdy w życiu nie chciałem jej skrzywdzić. Jeszcze raz bardzo przepraszam za to. Są to szczere przeprosiny" – powiedział.
Z kolei pani Ewelina podkreśliła, że dzień tragedii był ostatnim dniem jej spokojnego życia. Zaapelowała również, aby wyrok stał się przestrogą dla osób lekceważących bezpieczeństwo na drogach. Jak zaznaczyła, nie dostrzega u oskarżonych empatii ani prawdziwej skruchy, a także ma wątpliwości, czy Łukasz Żak będzie w stanie przejść skuteczną resocjalizację.
Wyrok dla Łukasza żaka. Maksymalny wymiar kary
W czwartek, 16 lipca, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Łukasza Żaka za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę łączną 20 lat pozbawienia wolności – najwyższą, o jaką wnioskowała prokuratura. Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek zapłaty po 300 tys. zł zadośćuczynienia osobom pokrzywdzonym w wypadku. Wyrok nie jest prawomocny i może zostać zaskarżony przez strony postępowania.