Jarmark św. Dominika w Gdańsku co roku przyciąga tłumy turystów i mieszkańców. Poza rękodziełem i atrakcjami kulturalnymi nieodłącznym elementem wydarzenia są stoiska gastronomiczne. I to właśnie one po raz kolejny stały się osią gorącej dyskusji w sieci. Wszystko za sprawą nowej rolki na Facebooku opublikowanej przez popularnego YouTubera Książula. Przetestował na jarmarku klasykę festiwalowego jedzenia – grillowaną karkówkę. Całość kosztowała go aż 70 zł. Jakby tego było mało, kucharze doliczyli osobną opłatę za sosy.
WIDEOLara Gessler o Książulo i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?
Książulo oburzony ceną karkówki i sosów
Influencer nie krył zdziwienia, gdy zauważył, że za sosy doliczono mu aż 6 zł.
Ty, czyli ja zapłaciłem 6 złotych za ten keczup i musztardę? To jest prawda? 6 złotych za keczup i musztardę. Ale jaja – mówił z wyraźnie nietęgą miną.
Samo mięso pod kątem kulinarnym wypadło całkiem dobrze, choć nie zabrakło niewielkich mankamentów:
No miękka. Smakuje w ogóle jak taka gruba szynka. Jest soczysta, jest miękka. Nie jadłem jeszcze takiej karkówki, jest niezła. (...) Ciągnie się jednak miejscami. Uznałbym ją za delikatną, ale ma pewne mankamenty – relacjonował.
Mniej entuzjazmu wywołał dodatek w postaci ogórka kiszonego, który był "już z dna beczki, trochę oklapnięty" i chociaż w smaku był niezły, to brakowało mu chrupkości.
O Boże, to jest scam – irytował się.
Konkluzja twórcy była jednak jednoznaczna. Choć danie zaliczył do udanych w kategorii potraw jarmarkowych, cenę uznał za absolutne przegięcie:
Jak na karkówkę jarmarkową, to jest niezła. Tylko że... no sorry, to jest dalej karkówka. Cena jest po prostu chora. To jest cena pod turystę. To nie jest dla Polaka, co zarabia w złotówkach. Za tyle to ja idę do restauracji.
Internauci także grzmią na ceny jarmarkowego jedzenia
Pod materiałem Książula natychmiast wybuchła lawina komentarzy. Większość internautów nie zostawiła na cenach jarmarkowych suchej nitki, wskazując, że kwoty na stoiskach dawno przekroczyły granicę zdrowego rozsądku. Niektórzy zwracali jednak uwagę, że koszty w dużej mierze wynikają z olbrzymich wydatków, jakie wystawcy muszą ponieść, aby w ogóle móc opłacić swoje miejsce na jarmarku.
"Nie dziwi zatem, że ludzie wolą zamówić Ubera z jedzeniem na jarmark. Taniej wychodzi", "Biznes po polsku", "To nie jest normalna cena. Ceny na tym Jarmarku wołają o pomstę do nieba", "Już przestałem jeździć po takich spędach. Jak są małe, to jedzenie dobre, ale zaraz się kończy. Jak duży, to komercha", "Cena wynika z marży dla wystawcy - no chorzy są niestety z nimi na jarmarkach" – pisali.