W sobotę 19 września Filip Chajzer wziął ślub ze swoją ukochaną, co stanowi zupełnie nowy i radosny rozdział w jego życiu prywatnym. Przy okazji tego głośnego wydarzenia warto cofnąć się w czasie i przypomnieć, jak kształtowała się jego droga zawodowa dziennikarza. Swoją przygodę z mediami Chajzer rozpoczął jeszcze przed ukończeniem studiów, stawiając pierwsze kroki jako młody redaktor w kilku tytułach prasowych. Następnie piął się po szczeblach kariery, stając się jednym z najpopularniejszych prezenterów w kraju.
WIDEOFilip Chajzer o ślubie, hejcie i różnicy wieku w związku. Czy Bianka udźwignie cała sytuację?
Początki kariery Filipa Chajzera
Pierwsze lata zawodowej kariery wymagały od Filipa Chajzera dużej determinacji i pokory. Warto również zauważyć, że na długo zanim termin ten stał się globalnym, internetowym trendem, dziennikarz uchodził w polskim show-biznesie za pierwszego tak wyrazistego przedstawiciela zjawiska "nepo baby". Będąc synem telewizyjnej legendy, Zygmunta Chajzera, wchodził do branży z ogromnym bagażem oczekiwań, ale i surowych ocen oraz oskarżeń o nepotyzm.
Mimo to, zanim stał się jedną z głównych twarzy telewizji, uczył się dziennikarskiego fachu od podstaw, pisząc teksty między innymi dla "Super Expressu", "Życia Warszawy" czy "Newsweeka". Z prasy trafił do rozgłośni radiowej, gdzie – jak sam z uśmiechem wspominał w wywiadach – początkowo zarabiał skromne 300 złotych miesięcznie. Tym samym udowadniał, że ciężko pracuje, tworząc swój niepowtarzalny warsztat.
Filip Chajzer był jednym z najpopularniejszych dziennikarzy w kraju
Prawdziwy przełom w jego karierze nastąpił w 2009 r., gdy zamienił radio na telewizję i dołączył do redakcji TVN Warszawa. Został tam reporterem serwisu informacyjnego "Stolica". Po blisko dwóch latach pracy, która pozwoliła mu oswoić się z kamerą, jego zaangażowanie zostało dostrzeżone – w 2011 r. przeniósł się do redakcji "Dzień Dobry TVN". To właśnie ten krok ostatecznie ugruntował jego pozycję w branży, przynosząc mu ogólnopolską popularność i otwierając drzwi do prowadzenia największych telewizyjnych formatów.
Do 2023 r. był wręcz na szczycie zawodowej kariery. To właśnie w tamtym czasie rozstał się z telewizją na dobre. Trzeba jednak przyznać, że to było wynikiem splotu kilku okoliczności. Choć bezpośrednim powodem zniknięcia z "Dzień Dobry TVN" – o czym sam poinformował fanów – było wezwanie "na dywanik" i zarzut działalności konkurencyjnej związanej z jego współpracą z Radiem ZET, dziennikarz nie ukrywał, że zmagał się w tamtym czasie również z naturalnym wypaleniem zawodowym oraz problemami ze zdrowiem.