Anna Dymna od lat wzbudza szacunek wśród Polaków dzięki temu, że z ramienia swojej fundacji pomaga osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Raz na jakiś czas porusza w wywiadach temat zmiany w swoim wyglądzie, który mocno różni się od tego, jakim mogła pochwalić się np. w filmie "Znachor" z 1981 r. To, jak zmieniła się Dymna, od dekad jest szeroko komentowane wśród widzów.
WIDEODymna otwarcie o swojej emeryturze
Anna Dymna o hejterach. "Nie będę mówić, co słyszę na ulicy"
Anna Dymna w rozmowie z Aleksandrą Pajewską-Klucznik z Plotka otwarcie mówi o tym, że jest mocno świadoma tego, że nie wygląda tak, jak za czasów "Znachora". Powiedziała:
Trzeba mieć dużą uwagę, jak wychodzę – a czasem "Znachor" idzie w telewizji trzy razy w ciągu dnia, np. w święta puszczają dużo. Nie będę mówić, co słyszę na ulicy, ale się uśmiecham i idę dalej... Ale takie pytanie: "O Jezu, to pani jeszcze żyje?" (...) "Taka ładna była, dopiero dwie godziny temu w TV, a idzie jakaś »gruba baba«". Dostaję czasem listy: "Nie żryj tyle, zapyziały misiu".
Anna Dymna podobną historię opowiedziała w podcaście "WojewódzkiKędzierski", w którym również poruszyła temat hejtu, z jakim się spotyka. Wówczas powiedziała:
Mam takie listy, w których [ludzie piszą], że mnie nienawidzą, że mija czas. Mam taki jeden list: "Ty misiu zapyziały, nie żryj tyle! Nie życzę sobie, żebyś miała wiszący podbródek, żebyś była stara i wstrętna. Masz się zrobić, operację zrób, ja sobie nie życzę"