Fani Anny Dymnej nie mogą pogodzić się z upływem czasu. Piszą do niej okropne listy. "Zapyziały misiu"
Anna Dymna przez lata była uznawana za jedną z najpiękniejszych polskich aktorek. Dziś otwarcie mówi o tym, jak zmieniło się podejście części odbiorców do jej wyglądu i jak reagują na naturalny proces starzenia. Nie wszyscy pogodzili się ze zmianami, które powoduje czas.
W podcaście "WojewódzkiKędzierski" aktorka wróciła wspomnieniami do czasów swojej największej popularności, kiedy była postrzegana nie tylko przez pryzmat talentu, ale również urody. Anna Dymna przyznała, że do dziś spotyka się z reakcjami fanów, którzy nie potrafią zaakceptować upływu czasu. W rozmowie podkreśliła, że zmieniający się wygląd jest czymś naturalnym, jednak nie wszyscy są w stanie to przyjąć.
Bosak o kręceniu scen intymnych. Czy w grę wchodzi alkohol?
Anna Dymna dostaje okropne listy od fanów
Anna Dymna opowiedziała, że otrzymuje wiadomości, które bywają dla niej trudne i zaskakujące. Wspomniała o listach, w których pojawiają się krytyczne, a czasem nawet obraźliwe komentarze dotyczące jej wyglądu.
Bo to jest tak, że jak ja pięćdziesiąt siedem lat uprawiam zawód, to są tacy ludzie, teraz już na szczęście mniej listów piszą. Ale mam takie listy, w których [piszą - przyp. red], że mnie nienawidzą, że mija czas. Nienawidzą. Mam taki jeden list: "Ty misiu zapyziały, nie żryj tyle. Nie życzę sobie, żebyś miała wiszący podbródek, żebyś była stara i wstrętna. Masz się zrobić, operację zrób, ja sobie nie życzę!" - cytowała aktorka.
Wraz z Kubą Wojewódzkim Anna Dymna doszła do wniosku, że niektórzy traktują ją jak dobro wspólne, własność publiczną.
Aktorka nie ukrywa, że takie reakcje są dla niej niezrozumiałe, szczególnie że wynikają z oczekiwania, iż pozostanie niezmienna mimo upływu lat. Jednocześnie podkreśliła, że ludzie nie mają pojęcia o sytuacji, w której znajdują się inni - na co chorują, z czym się zmagają.
Anegdota Anny Dymnej w podcaście Wojewódzkiego i Kędzierskiego
Anna Dymna przytoczyła też anegdotę, w której opowiedziała o sytuacji, jaka ją niedawno spotkała. Została bowiem zaczepiona przez obcego mężczyznę na ulicy. Ten skojarzył jej twarz z twarzą znanej aktorki, jednak nie do końca satysfakcjonował go wygląd Dymnej.
Dymna? - spytał aktorkę.
Nie - odpowiedziała Anna Dymna krótko.
No i dobrze - usłyszała w odpowiedzi.
Niektórzy pytają: "To pani jeszcze żyje?" lub komentują, że z całej Anny Dymnej pozostał tylko głos, choć akurat o tym aktorka mówi, że to właśnie głos bardzo jej się zmienił.