Krzysztof Rutkowski dostał pytanie o alimenty. Padły słowa o "DARMOZJADACH": "Nie wymagajcie ode mnie szacunku"
Sąd utrzymał w mocy postanowienie, zgodnie z którym Krzysztof Rutkowski ma płacić na nieślubnego syna 3 tys. zł alimentów. Jak opisuje "Fakt", ani matka chłopca, Natasha Zych, ani sam celebryta nie są zadowoleni z tej kwoty i obie strony zapowiadają apelację. Co powiedział Rutkowski?
Pierwsza decyzja po ostatniej rozprawie nie zamyka sporu. Matka chłopca i sam Alexander mają domagać się ok. dziesięciokrotnego podwyższenia alimentów, a Krzysztof Rutkowski odpowiada, że nie widzi podstaw do zwiększania świadczenia i podkreśla regularność swoich wpłat.
ZOBACZ TEŻ: Maja Rutkowski o awanturze po "Królowej przetrwania" i plotkach o zdradach jej męża. "Też byłam na zakręcie"
Za nami finał "Królowej przetrwania". Co działo się w ostatnim odcinku?
Krzysztof Rutkowski ostro o alimentach
Jak podaje portal, podczas ostatniej rozprawy sąd utrzymał w mocy kwotę 3 tys. zł alimentów. Jednocześnie obie strony mają nie zgadzać się z takim rozstrzygnięciem i zapowiadają złożenie apelacji. Pojawia się też informacja, że Krzysztof Rutkowski nie stawił się na tej rozprawie, bo przebywał w Atenach.
W rozmowie z "Faktem" Rutkowski deklaruje gotowość do kontaktu z synem, ale stawia warunek dotyczący samodzielności chłopca i braku udziału jego matki w takim spotkaniu.
Jeżeli chłopak będzie dorosły, zaznaczam, będzie dorosły, a nie ukończy 18 lat, bo nie zawsze 18 lat jest tą granicą dorosłości i dojrzałości, i będzie miał ochotę spotkać się czy porozmawiać, ja jestem absolutnie otwarty. Usiądziemy do stołu, porozmawiamy, ale bez obecności matki, która z alimentów robi sobie stałe źródło utrzymania - powiedział.
Krzysztof Rutkowski: "Ja na darmozjadów nie będę pracował"
Rutkowski odnosi się też do kwestii samej wysokości świadczenia i twierdzi, że przez cały okres płacił je bez opóźnień:
Mnie nikt alimentów nie podwyższył. Ja płacę je w dalszym ciągu i sąd utrzymał w mocy kwotę, która była wcześniej ustalona. [...] Nie spóźniłem się ani jednego dnia z płaceniem alimentów przez cały ten okres, kiedy pojawił się w moim życiu człowiek, który został mi przyprowadzony po sześciu latach od urodzenia, a jego matka oszukiwała swojego partnera, że to jest jego dziecko. [...] Nie wymagajcie ode mnie wielkiej miłości w tej chwili. Nie wymagajcie ode mnie szacunku dla tej kobiety.
W wypowiedzi celebryta mówi również o braku prób polubownego kontaktu z matką dziecka i o tym, że nie chce załatwiać sprawy przez media.
Absolutnie nie było żadnej próby spotkania. Jeżeli Joanna Z. stara się przez media załatwić to ze mną, rozwiązać swoje problemy, to szczęścia jej życzę i zdrowia. Ja na darmozjadów nie będę pracował i nie będę utrzymywał całej rodziny Joanny Z. tylko dlatego, że ona tak chce - stwierdził.