Po debiucie "Lalki" Netfliksa część odbiorców chwali produkcję za nowoczesne podejście do literatury Bolesława Prusa i próbę uwspółcześnienia historii. Inni zarzucają twórcom, że wykorzystano rozpoznawalny tytuł i bohaterów przede wszystkim po to, by zwiększyć zainteresowanie serialem. Pojawiają się także głosy o miałkim, przesadnie unowocześnionym scenariuszu.
WIDEORafał Maserak o Helenie Englert w "TzG". "Że mi się podoba, to za duże słowo"
Agnieszka Holland wprost o nowej "Lalce"
Głos w sprawie zabrała Agnieszka Holland. Jak relacjonuje Plotek, reżyserka odniosła się do tematu podczas premiery filmu "Hot Spot" w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej. Podkreśliła, że następna adaptacja powinna przynosić nowe odczytanie, a nie odtwarzać to, co już powstało wcześniej.
Myślę, że jeśli dzisiaj robić kolejną wersję "Lalki", bo w końcu był i film, i serial, i to takie dość solidne, to ma to sens tylko wtedy, jeżeli się to reinterpretuje. Nie widziałam tego jeszcze, ale mam zaufanie do Pawła Maślony i Pawła Demirskiego, że to jest jakieś. I nie ma sensu robić czegoś, co już było zrobione – powiedziała.
Agnieszka Holland karci podejście Polaków
Reżyserka wskazała też, że część widzów może z góry odrzucać reinterpretacje, bo oczekuje rozwiązań znanych z wcześniejszych realizacji:
Ja się boję, że problem polskiej widowni, nie tylko tych starszych ludzi, co mają sentyment do peerelowskich filmów i seriali, ale w ogóle, jest taki, że ludzie mają mało ciekawości. Że widz lubi słuchać tę piosenkę, którą już wiele razy słyszał. No więc mam nadzieję, że może młodsza widownia i międzynarodowa widownia, bo w końcu Netflix jest platformą która nie jest krajowa i lokalna, ale jest globalna, zaciekawi się tym i doceni.