Informacje o tym, że zmarł Andrzej Beya-Zaborski, przekazał Białostocki Teatr Lalek (BTL) na Facebooku. Smutne wieści potwierdził dyrektor BTL Jacek Malinowski, który w rozmowie z PAP powiedział, że aktor zmarł po długiej chorobie.
WIDEOTak wygląda grób posła Łukasza Litewki
Andrzej Beya-Zaborski o chorobie
Andrzej Beya-Zaborski w marcu 2024 r. spotkał się z publicznością w Tychach, a podczas rozmowy z Krzysztofem Kędziorem z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru opowiadał o swoim stanie zdrowia. Wymienił szereg schorzeń, z którymi się zmagał i wspomniał m.in. o zawałach i o chorobie wątroby, po której lekarze dawali mu niewielką szansę na przeżycie. Powiedział:
Mam 73 lata. Mam tyle chorób, że mógłbym innych obdzielić. Jestem po trzech zawałach, czwarty był niedokończony. Wątroba — dwa dni mi profesor dawał, kazał się dzieciom żegnać ze mną. Ale udało mnie się. Po jakimś kolejnym badaniu lekarz powiedział: "Bardzo mi przykro, ale masz raka pęcherza". Mam boreliozę, która spadła mi na stawy (jestem wędkarz, złapałem kleszcza gdzieś w krzakach).
Czytaj także: Andrzej Morozowski nie żyje. Miał 69 lat
Artystyczna działalność Andrzeja Beya-Zaborskiego
Andrzej Beya-Zaborski przez lata był częścią zespołu Białostockiego Teatru Lalek. Jeden z najbardziej cenionych lalkarzy w kraju był także pedagogiem na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Rozpoznawalność wśród widzów zyskał za sprawą roli komendanta Henryka Wołkołyckiego w popularnym cyklu "U Pana Boga…", poza tym pojawił się gościnnie m.in. w "Magdzie M.", "39 i pół", "PitBullu" i "Ojcu Mateuszu".