Stifler jako jeden z najbarwniejszych uczestników programu "Warsaw Shore" znacznie wydłużył swoje pięć minut sławy. Poza typowym dla gwiazdek jego formatu wciskaniem kodów rabatowych na Instagramie, stara się pokazać innym, że można zmienić swoje życie. W swojej autobiografii rozliczył się z uzależnieniem od narkotyków i wskazał, że decyzja o odstawieniu używek była początkiem nowego etapu. Zrezygnował z hulaszczego trybu życia, a od dłuższego czasu realizuje się w świecie mody.
WIDEOMonika Miller o tatuażach. Czy jej dziadek miał z nimi problem? "Krytykował mnie i mówił, że nikt mnie nie weźmie za żonę"
Stifler z dumą wyeksponował tatuaże na pokazie mody
Damian Zduńczyk, bo tak naprawdę nazywa się Stifler, od pewnego czasu próbuje swoich sił w modelingu. W zeszłym roku miał okazję uświetnić jeden z pokazów w ramach Nowojorskiego Tygodnia Mody. Wygląda na to, że odnalazł się na wybiegu, dzięki czemu znów może cieszyć się byciem w centrum uwagi.
38-letni celebryta tym razem wystąpił w roli modela na prezentacji kolekcji męskiej bielizny kąpielowej jednej z niszowych marek. Stiflerowi przypadło w udziale przedstawienie czarnych, barokowo zdobionych slipów. Dzięki wyjątkowo skromnej "stylizacji" mógł pochwalić się bogatą kolekcją tatuaży.
Stiflerowi brakuje wolnych miejsc na ciele
Widownia zgromadzona wokół wybiegu mogła podziwiać nie tylko formę dawnego gwiazdora "Warsaw Shore", ale przede wszystkim "dzieła sztuki", które zdobią niemal każdy fragment jego ciała. Na brzuchu 38-latka pyszni się wielki napis "Sukces", z uda zerka na nas Leonardo DiCaprio, a plecy zdobi Johnny Bravo z popularnej kreskówki.
Stifler zaprezentował się na pokazie mody niczym chodzący komiks, od którego trudno było spuścić wzrok. Niczym David Gandy posyłał groźne spojrzenia w stronę obiektywów aparatów i, jak widać, dobrze czuje się w roli modela.