Mandaryna pozostaje wśród nazwisk, które widzowie najchętniej obserwują w obecnej edycji "Tańca z gwiadzami", ale drugi odcinek okazał się dla duetu wyraźnie trudniejszy niż otwarcie sezonu. Po występie na żywo artystka i Krystian Rzymkiewicz komentowali zarówno emocje towarzyszące wynikom, jak i to, co ich zdaniem można było poprawić w tańcu.
ZOBACZ TEŻ: Ależ słowa Mandaryny o Michale Wiśniewskim. Wspomniała o NIESAMOWITYM wsparciu. "To jest wspaniałe"
WIDEOMandaryna o powrocie do Michała Wiśniewskiego
"Taniec z gwiazdami". Mandaryna o werdykcie jury
Tuż po odcinku dziennikarz Plotka zapytał parę o obawy związane z odpadnięciem. Mandaryna przyznała, że to właśnie moment oczekiwania na werdykt budzi w niej największe napięcie.
To są ogromne emocje. To jest najgorszy punkt tego programu. Jak stoisz tutaj i jak pada na ciebie to oślepiające światło. Jest to emocjonujący moment - powiedziała.
Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz otrzymali 22 punkty za walca angielskiego. Tancerz zaznaczył, że para miała świadomość, iż tego wieczoru mogli wypaść lepiej:
Zawsze może być lepiej. Uważam, że w tym tańcu mogło być zdecydowanie lepiej. I nie tylko w przypadku Marty, ale i w moim też. Więc na pewno można więcej.
"Taniec z gwiazdami". "Mandaryna show"? Gwiazda odpowiada
W rozmowie pojawił się też temat zakulisowych komentarzy o "Mandaryna show" oraz etykiety faworytów. Mandaryna odpowiadała, że patrzy na to z dystansem i widzi program jako zbiór równoległych występów.
Myślę, że to jest "Mandaryna show", "Iza Kuna show", "Helena Englert show". Każdy robi tutaj swój performance i jest to pewnego rodzaju show przez te półtorej minuty - stwierdziła.
Jej partner taneczny podkreślił natomiast równe traktowanie w grupie uczestników:
Wszyscy się traktujemy na równi, jakby nie mamy czegoś takiego, że ktoś jest wyżej, ktoś jest niżej. Za każdym razem traktujemy siebie po prostu równo.