Skolim nie bez powodu, uchodzi obecnie za jednego z najbardziej zapracowanych artystów na polskiej scenie muzycznej. Król latino narzucił sobie absolutnie mordercze tempo, planując zagrać w tym roku kalendarzowym łącznie około... 500 koncertów. Prawdziwym logistycznym maratonem i testem wytrzymałości jest jednak dla niego sezon letni – z udostępnionego przez niego grafiku wynika, że w same tegoroczne wakacje wystąpi na scenie ponad 150 razy. Do codziennej pracy Skolima w rozmowie z "Super Expressem" odniosła się Edyta Górniak. Wokalistka ma jasne zdanie co do tak dużej liczby koncertów.
WIDEOEdyta Górniak o medialnych konfliktach. Dolewała oliwy do ognia?
Edyta Górniak wbiła szpilę Skolimowi
We wspomnianej rozmowie z "Super Expressem" wokalistka odniosła się do ogromnej liczby koncertów Skolima. Edyta Górniak pozwoliła sobie przy okazji na małą uszczypliwość. Podkreśliła, że ona na każdym koncercie śpiewa na żywo i ma... wymagające utwory. Dlatego też nie byłaby w stanie zagrać 500 koncertów w jednym roku.
Myślę, że jest to wybór każdego, co jest w stanie zrobić i na co kładzie uwagę. Ja, biorąc pod uwagę to, że śpiewam na żywo, mam trudne utwory i wiele piosenek podczas jednego koncertu (...) i bisy, to są jak dwa koncerty dziennie - wyznała szczerze Górniak.
Edyta Górniak o jakości i trudach trasy koncertowej
Górniak wskazała jednocześnie, żeby nie porównywać jej pracy wprost z tym, co robi Skolim. Według niej to inna muzyka, inna publiczność i inne oczekiwania, a ona przez lata przyzwyczaiła odbiorców do innego rodzaju wyrazu artystycznego. Podkreśliła, że przy tak wielu występach, jak król latino bałaby się o jakość swoich koncertów.
Nie chciałabym aż tyle grać, bo bałabym się, że zgubię po drodze jakość. Proszę też nie porównywać, bo Skolim ma inną muzykę i inną publiczność. Ja przyzwyczaiłam publiczność do trochę innego rodzaju wyrazu artystycznego - dodała polska diwa.
Na koniec dodała, że w jej przypadku trasy koncertowe trwają zwykle przez całe wakacje, aż do jesieni. W tym okresie nie tylko ona, ale cały sztab ludzi pracuje na jakość jej występów i już te kilka miesięcy w ciągłej trasie są męczące, zarówno dla Górniak, jak i jej współpracowników.
Najtrudniejsze są upały. Jechaliśmy czasami po 500 kilometrów i moi kierowcy nie mogli używać klimatyzacji tak mocno, żeby nie narazić mnie na problemy z gardłem. To jest bardzo wymagające dla wszystkich, żeby dbać o moje zdrowie. (...) Trzeba uważać na drastyczne zmiany temperatur, ilość snu, to, co się je, ile się mówi, a ile śpiewa. To jest samodyscyplina - zakończyła Górniak.