Jarosław Jakimowicz o incydencie z Kubą Wojewódzkim. "Nie było żadnych rękoczynów"
Burzliwa sytuacja między Jarosławem Jakimowiczem a Kubą Wojewódzkim nabiera poważnego wymiaru. Aktor odniósł się do tej sytuacji w ostatnio opublikowanym w social mediach nagraniu.
Konflikt między znanymi postaciami polskiego show-biznesu wywołał szerokie poruszenie. Kuba Wojewódzki opisał sytuację w mocnym wpisie, zarzucając Jakimowiczowi obraźliwe i nieakceptowalne zachowanie w miejscu publicznym. Jakimowicz nie pozostał dłużny i także odniósł się do całej sytuacji, nagrywając materiał i zamieszczając go na swoim profilu na Facebooku.
Katarzyna Zillman o byłej partnerce. Jak wyglądają ich relacje?
Kuba Wojewódzki zareagował na słowa Jarosława Jakimowicza
Według relacji Wojewódzkiego, do konfrontacji panów miało dojść w przestrzeni pełnej kamer i świadków. Dziennikarz nie krył oburzenia i w ostrych słowach odniósł się do zachowania Jakimowicza.
Nazywanie kogoś w miejscu publicznym, pełnym kamer, monitoringu oraz mało przyjaznych ci ludzi, cytuje: "żydowską ku***", koniec cytatu, to zajęcie ryzykowne. Nie zyskało ono aprobaty ani mojej, ani mojego prawnika. (...) Do zobaczenia w sądzie – napisał w oświadczeniu, które zamieścił w swoich social mediach.
CZYTAJ TAKŻE: Kuba Wojewódzki starł się o Karola Nawrockiego. "Krzyczał, żebym się odpie*** od prezydenta"
Jarosław Jakimowicz odnosi się do sytuacji z Kubą Wojewódzkim
Jarosław Jakimowicz długo nie czekał z wyjaśnieniami. W ostatnią niedzielę zamieścił na swoim profilu na Facebooku nagranie z oświadczeniem.
Jeśli ktoś permanentnie, od iluś lat ubliża mi, opluwa, co przekłada się na moich najbliższych (...), jest to dla mnie straszne skur***, bo przez to cierpi i cierpiała cała moja rodzina. Ja nikomu nigdy pierwszy krzywdy nie zrobiłem, nie zadałem bólu takiego, tak dla kaprysu, dla zasięgów, czy żeby sobie pieniądze zarabiać - zaczął Jakimowicz.
Potem przeszedł do wątku Kuby Wojewódzkiego i ostatnich wydarzeń.
Dla mnie [Kuba Wojewódzki - przyp. red.] to namiastka mężczyzny. Ustawki jedna po drugiej, wszystkie te kobiety, te panienki... (...). To [zaczepki i w końcu awantura w kawiarni - przyp. red.] nie miało ani wymiaru pochodzenia, ani klasy, ani narodowości, ani czy ktoś jest biały, żółty, czerwony, ani czy jest Żydem, czy Polakiem. To nie miało żadnego znaczenia – rozwinął, tłumacząc swoje motywy.
Jarosław Jakimowicz przyznał, że spotkał Kubę Wojewódzkiego w kawiarni, gdy ten siedział przy stoliku z kobietą, którą poprosił, by nagrywała zajście, gdy Jakimowicz podszedł do niego i poprosił, by odszedł z nim na bok.
Może użyłem słów, których nie powinienem był użyć, ale byłem wzburzony. Nie będzie moja rodzina cierpieć przez kogoś takiego. (...) Później zaczął się szurać, padły jakieś tam słowa i tak dalej. Nie było żadnych rękoczynów, były tylko słowa. Powiedziałem mu, co myślę o nim - przyznał na nagraniu Jakimowicz.
Aktor twierdzi, że Kuba Wojewódzki próbuje "zagrać" antysemityzmem, choć tak naprawdę w jego wypowiedzi nie było żadnych wątków ksenofobicznych.