Lucyna Malec przeżyła koszmar tuż po porodzie córki. "Kiedy spałam, ona umierała"
Lucyna Malec od 28 lat wychowuje córkę, której życie już w pierwszych minutach po porodzie znalazło się w ogromnym niebezpieczeństwie. To, co miało być spokojnym początkiem macierzyństwa, zamieniło się w dramatyczną walkę lekarzy o oddech małej Zosi. "Dostała drgawek, przestała oddychać, dlatego ją zaintubowano" — wspominała aktorka w rozmowie z mediami.
Lucyna Malec od lat nosi w sobie historię, o której wciąż trudno jej mówić bez łez. Jej córka Zosia przyszła na świat w 1998 roku, a dramat wydarzył się dosłownie w pierwszych godzinach jej życia. Nie od razu zauważyła, że jej dziecko ma problemy zdrowotne. "Wszystko działo się bardzo szybko i bardzo dramatycznie. Nie mogłam Zosi urodzić, użyto vacuum i włożono moje dziecko do inkubatora, a ja zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona. Kiedy spałam, córka umierała, ale nie umarła. Wszystko się wydarzyło w trakcie porodu i zaraz po" — mówiła w rozmowie z Vivą! lata temu.
Izabela Macudzińska w szczerej rozmowie o córce:
Lucyna Malec opowiada o dramatycznym porodzie
Następnego dnia aktorka zobaczyła swoje dziecko zaintubowane.
Taką małą biduleczkę — opowiadała we wcześniej wspomnianym wywiadzie.
Choć od tamtych wydarzeń minęły lata, aktorka przyznaje, że tamte emocje wciąż są żywe.
To cały czas jest we mnie — mówiła.
Przez długi czas zadawała sobie pytania, czy mogła zrobić coś, by zapobiec tragedii.
Gdyby wiedza była na tym poziomie co teraz, moja Zosia pewnie byłaby zdrowa. Dostała drgawek, przestała oddychać, dlatego ją zaintubowano. Podobno zdarzył się też wylew krwi do mózgu, dostała leki przeciwpadaczkowe — opowiadała.
Lucyna Malec opowiada o opiece nad cóką
Zosia nie mówi i nie chodzi samodzielnie. Lucyna Malec opowiadała, jak wygląda codzienność z dorosłą córką z niepełnosprawnością:
Gdyby teraz siedziała tu z nami przy stoliku w tej kawiarni, przywitałaby się z tobą, byłaby uśmiechnięta, piłaby sok albo kawę, uczestniczyłaby milcząco w naszej rozmowie, ale gdy zostawi się ją samą, nie wykaże żadnej inicjatywy, nie wykona wokół siebie żadnej czynności. Cały czas trzeba ją stymulować, pobudzać do życia.
Aktorka podkreśla, że Zosia jest "piękna, mądra i dowcipna", ale opieka nad nią spoczywa wyłącznie na jej barkach.Największy lęk? Przyszłość córki.
Ja muszę być nieśmiertelna. Przeczytałam o jakiejś kobiecie w Irlandii, ona żyła 140 lat. Pomyślałam sobie, że może i ja dam radę. Ona tak długo żyła dla swojej ziemi, której chciano ją pozbawić. Tylko że ja nie mam ziemi — wyznała.