Helena Englert gorzko o studiach w USA. "Mam wrażenie, że się cofnęłam w rozwoju"
Helena Englert przez kilka miesięcy studiowała w USA, ale nie ma najlepszego zdania o tamtejszych wykładowcach. – Nagle się okazało, że mówią rzeczy, które w ogóle nie rozwijają – powiedziała w rozmowie z Karolem Paciorkiem. Ujawniła też, że nie czuła się najlepiej za oceanem.
Helena Englert w sierpniu 2019 roku wyleciała do USA, by podjąć studia na Tisch School of the Arts w Nowym Jorku. Nie ukończyła tej uczelni, a po dwóch semestrach przerwała naukę i wróciła do Polski. Po latach przyznała, że nauka w amerykańskiej szkole wcale nie była dla niej szczególnie rozwijająca zawodowo.
TYLKO U NAS: Helena Englert na razie nie chce do "Tańca z gwiazdami". "Nigdy nie mów nigdy"
Helena Englert narzeka na studia w USA. "Cofnęłam się w rozwoju"
Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny gościła w podkaście "Imponderabilia", w którym opowiedziała o studiach w USA, które podjęła, mając już trzy lata doświadczenia zawodowego. W rozmowie z Karolem Paciorkiem stwierdziła, że koszt edukacji w szkole artystycznej jest zdecydowanie za wysoki jak na ofertę uczelni. Wyjaśniła:
Studia w Stanach są płatne. Chore pieniądze. Za dużo, biorąc pod uwagę jakość edukacji. (…) Nagle się okazało, że oni mówią rzeczy, których już się nauczyłam w pracy albo które w ogóle nie rozwijają. Mam wrażenie, że się tam cofnęłam w rozwoju przez te pół roku.
Studia Heleny Englert w USA podobno kosztowały ok. 300 tys. zł, ale aktorka w cytowanym wywiadzie nie ujawniła dokładnej kwoty. Zdradziła jednak, że podczas nauki za oceanem nie czuła się najlepiej. "Nie nawiązałam tam żadnej znaczącej przyjaźni i może to jest moja wina. (...) [Miałam poczucie, że] nie czuję, że rozwijam się w kierunku, w którym chcę, że dostaję wiedzę i jakikolwiek feedback, zupełnie nie odnajduję się tam kulturowo i że jedyne, co robię, to trwonię pieniądze swoich rodziców" – podsumowała.