Psycholożka i terapeutka uzależnień Ewa Woydyłło od kilku dni jest krytykowana za to, co w podcaście Lecha Sidora powiedziała o Idze Świątek. "Wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, a jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje. (...) Była mądrą dziewczyną, a teraz jest nieszczęśliwa" – oceniła. Jej słowa wzburzyły internautów, w tym innych psychologów, ale zgoła inne zdanie o aferze ma popularny coach i psychoterapeuta Robert Rutkowski.
WIDEOZrównał z ziemią słowa psycholożki. "Wypowiedź obcesowa, prostacka, infantylna"
Afera po wywiadzie z Ewą Woydyłło. Robert Rutkowski broni ekspertki
Ekspert, którego na Facebooku obserwuje ponad 60 tys. osób i drugie tyle na Instagramie, poświęcił niefortunnej wypowiedzi Ewy Woydyłło obszerny wpis. Zapytany przez kolegę-terapeutę, czy "będzie się przyłączał do egzekucji", odparł:
Odsłuchałem. Przeczytałem potem z kilkadziesiąt komentarzy, w których odsądza się doktor Ewę Woydyłło od czci, wiary i dyplomu. I odpisałem koledze przewrotnie: "Nie. Ja jej będę bronił". Zdziwił się. No to tłumaczę, bo obrona jest uzbrojona w argument, którego chyba nikt jeszcze nie użył: profesjonalizmu dr Woydyłło nie da się podważyć, ponieważ ona, proszę państwa, nie złamała reguły Goldwatera.
"Dla porządku, jednym zdaniem: reguła Goldwatera to zasada etyczna przyjęta przez amerykańską psychiatrię w 1973 r., po awanturze wokół kandydata na prezydenta, zakazująca specjalistom publicznego diagnozowania osób, których nigdy nie badali. No to sprawdźmy, czy złamała. (...) Szukam w tym wszystkim diagnozy. Szukam sumiennie, z 30-letnim stażem klinicznym, ze znajomością klasyfikacji ICD i DSM. I melduję: nie znalazłem" – stwierdził ekspert.
Robert Rutkowski w dalszej części przeanalizował wypowiedź Ewy Woydyłło. Napisał:
"Głupiutka" nie figuruje w żadnej klasyfikacji zaburzeń. "Ruska baba" także nie, sprawdzałem dwa razy. Zero kryteriów. Zero kodów. Zero terminologii. Przecież to nie jest język psychologii. To język trybun, i to tych sektorów, na które porządny kibic zagląda z pewną ostrożnością. Wypowiedź czysto kibicowska. Że wybrzmiała trochę kibolsko, cóż, to już inna sprawa.
"I tu dochodzimy do sedna. Skoro nie było diagnozy, terminologii ani odwołań do wiedzy, to znaczy, że dr Woydyłło wystąpiła w tym podcaście nie jako ceniona psycholog i terapeutka z 50-letnim dorobkiem, tylko czysto prywatnie. Jako pani Ewa, kibicka. Zdjęła uniform autorytetu, powiesiła go na wieszaku przed studiem i usiadła przed mikrofonem w stroju domowym. Bywa tak z wybitnymi ludźmi. Są eksperci nienaganni w uniformie profesjonalisty, a kompletnie inni prywatnie. Trudne to, przyznaję, ale jak widać możliwe. Ja tak nie potrafię, u mnie hamulec pakuje się do każdej rozmowy jak pies do pokoju gości: nieproszony, ale swój" – zauważył specjalista psychoterapii uzależnień.
Robert Rutkowski następnie zapytał internautów, "czy specjalistka od terapii musi być święta" i "czy ma zawsze mówić rzeczy popularne, okrągłe i lekkostrawne niczym owsianka w sanatorium". Stwierdził:
Bądźmy szczerzy: nie bluzgała. Wulgaryzmów nie było. Owszem, była arogancja, była ocena cudzych osiągnięć, ale przecież prywatna. A prywatnie człowiek może nie być gładki ani subtelny. Może się prywatnie nie podobać. Ekspert też człowiek.
"I żebym nie ironizował bez pokrycia, dorzucę argument całkiem serio, bo on mnie w tej sprawie naprawdę uwiera. Mamy w Polsce polityków, których nagrania z knajp, wyjątkowo knajackie, z ośmiorniczkami w tle i słownikiem, przy którym »głupiutka« brzmi jak komplement na balu debiutantek, zdefiniowano elegancko jako »wypowiedzi prywatne«. I ci ludzie nadal są na świeczniku. Nadal decydują o naszych podatkach, szkołach i szpitalach. A 87-letnią terapeutkę z ogromnym dorobkiem stawia się na społecznym szafocie w trybie natychmiastowym, za jedną prywatną, kibolską wypowiedź, w której, niefortunnie moim zdaniem, aplikowała na stanowisko komentatora sportowego. Czy ta dysproporcja nikogo nie zastanawia? Politykowi wolno być prywatnie chamem, ekspertowi nie wolno być prywatnie zgryźliwym? Pytania zostawiam otwarte" – napisał na Facebooku.
Robert Rutkowski na koniec przypomniał, że "reguła Goldwatera rzeczywiście nie została złamana", po czym zauważył, że "publiczność o tym nie wie". Wyjaśnił:
Publiczność słyszy "doktor psychologii" i każde jej słowo waży jak ekspertyzę, nawet to wypowiedziane w kapciach. Uniform autorytetu ma bowiem pewną wredną właściwość: nie da się go zdjąć tak, żeby widownia zauważyła. Można go powiesić z aureolą na wieszaku przed studiem. Ale kamera i tak filmuje wieszak. Prywatność eksperta kończy się tam, gdzie zaczyna się mikrofon.
Ewa Woydyłło tłumaczy się ze słów o Idze Świątek
Ewa Woydyłło po wybuchu afery udzieliła komentarza redakcji "Faktu", w którym obroniła się przed atakami internautów i niektórych ekspertów. Powiedziała:
Ktoś mi zarzuca pogardę. Niestety, znam dobrze język polski. No i niech mi ktokolwiek pokaże jedno słowo, jedno zdanie w tym wywiadzie, które by świadczyło o pogardzie.
"Że użyłam zdrobnienia »głupiutka« i »wystraszona«? To wyraża troskę. Tak, ta dziewczyna troszkę straciła panowanie nad sobą. I to nie jest pogardliwe. Jakby ktoś się nią nie martwił, to by powiedział: nie umie grać. A ja tak nie mówię. Ja mówię bardzo miłymi słowami" – wyjaśniła.
ZOBACZ TEŻ: Nie cichnie afera po słowach Ewy Woydyłło o Idze Świątek. Maja Sablewska zaapelowała do internautów
Redakcja podcastu "Trzeci Serwis" po fali kontrowersji usunęła odcinek z Ewą Woydyłło.