Dorota Stalińska przed laty miała poważny wypadek. "Byłam workiem kości"
Dorota Stalińska w najnowszym wywiadzie wspomniała o wypadku, który pobudził w niej chęć zaangażowania się w sprawy społeczne. – Wtedy właśnie przysięgłam, że zrobię wszystko, żeby ocalić innych – powiedziała.
Dorota Stalińska niedawno gościła w audycji "Kobiety rakiety" w Polskim Radiu RDC i w trakcie rozmowy z Beatą Jewiarz opowiedziała o wypadku samochodowym, w którym odniosła poważne obrażenia. Aktorka i działaczka społeczna przyznała, że to właśnie to wydarzenie sprowokowało ją do zaangażowania się w pomoc innym ludziom.
Dorota Stalińska na strajku kobiet: politycy i biskupi chcą zmusić kobiety do rodzenia chorych dzieci i zostawić je same
Dorota Stalińska wspomina wypadek samochodowy z 1986 roku
Opisując wydarzenia z 1986 roku, Dorota Stalińska wspomniała o "strasznym wypadku", z którego wyszła "poraniona i połamana". Wskazała, że wówczas była "workiem kości" i było ryzyko, że "prawdopodobnie nie będzie już chodzić". Dodała:
Wtedy właśnie przysięgłam, stojąc na tym skrzyżowaniu, że zrobię wszystko, żeby ocalić innych.
"Jak podeszli do mnie ludzie i zjawili się policjanci, to zapytałam: »Dlaczego?«, to mówią: »Ale tutaj często dochodzi do czterech wypadków dziennie i co parę dni tu ginie człowiek«. Zapytałam: »Dlaczego wy nic nie robicie?«. A on: »Robimy, ale nic to nic nie daje. Jak pani czegoś nie zrobi, to nikt nie zrobi«" – wspomniała.
ZOBACZ TEŻ: Dorota Stalińska nigdy nie ujawniła, kim jest ojciec jej syna. "Lepiej żyć z godnością samemu"
Dorota Stalińska wówczas doprowadziła do wybudowania sygnalizacji świetlnej na niebezpiecznym skrzyżowaniu. Powiedziała:
I rzeczywiście w ciągu roku doprowadziłam do tej budowy świateł. I bardzo się cieszę, że być może ocaliło to życie iluś tam jeszcze osób.
Dorota Stalińska od tamtej pory jest silnie zaangażowana w kampanie społeczne związane z bezpieczeństwem w ruchu drogowym. W 2001 roku założyła Fundację "Nadzieja", która m.in. promuje noszenie odblasków.