Celine Dion od lat cierpi na nieuleczalną chorobę. IGNOROWAŁA pierwsze objawy
Celine Dion przez dekady kariery zagrała w największych salach koncertowych świata. Legendarna artystka musiała jednak zwolnić, a wszystko to za sprawą poważnej, nieuleczalnej choroby. I choć pierwsze objawy jej problemów zaczęły występować lata temu, to dopiero w 2022 roku wokalistka publicznie przekazała, że musi skupić się na walce o zdrowie. Z tego też względu dużo rzadziej pojawia się publicznie.
Celine Dion to jedna z najwybitniejszych i najbardziej rozpoznawalnych wokalistek w historii muzyki rozrywkowej. Kanadyjska piosenkarka obdarzona jest potężnym, unikalnym głosem i nieskazitelną. Jej repertuar obejmuje ponadczasowe przeboje, na czele z legendarnym "My Heart Will Go On" z filmu "Titanic", "The Power of Love" czy "Because You Loved Me". W trakcie swojej wieloletniej kariery zdobyła najważniejsze nagrody branżowe, w tym pięć statuetek Grammy. Po latach kariery zaczęła borykać się z problemami zdrowotnymi. Te charakteryzują się ogromnym bólem i... sztywnieniem. W poniedziałek 30 marca Dion skończyła 58 lat. Z powodu choroby Dion praktycznie nie występuje.
Przetakiewicz o odchudzaniu i „ozempikowych twarzach”. Mówi wprost jak sama dba o siebie. "Łatwiej powiedzieć, czego nie robię"
Celine Dion boryka się z nieuleczalną chorobą
Celine Dion przez lata kariery zjeździła cały świat. Co rusz organizowała trasy koncertowe i występowała dla setek tysięcy fanów. Sporo zmieniło się w 2022 roku. Wtedy też publicznie przyznała, że zmaga się z zespołem Moerscha-Woltmanna, potocznie nazywanym syndromem sztywnego człowieka. To rzadkie schorzenie neurologiczne objawia się stopniowym sztywnieniem mięśni i stawów, co znacznie ogranicza możliwości poruszania się, a nawet zwykłego funkcjonowania. To uniemożliwia wybitnej artystce żyć na takich obrotach, jak wcześniej. Z tego też względu dziś skupia się przede wszystkim na zdrowiu.
Pierwsze objawy choroby Celine Dion pojawiły się w 2008 roku
Artystka po raz pierwszy doświadczyła niepokojących objawów podczas trasy koncertowej "Taking Chances" w 2008 roku. Wokalistka miała wtedy problemy z kontrolą głosu, jednak laryngolog nie znalazł fizycznych przyczyn tego stanu. Tym samym artystka otrzymała zgodę na dalsze koncertowanie. Pomimo trudności, Dion kontynuowała trasę, a później występowała w Las Vegas i zorganizowała... pięć tras koncertowych. Dopiero pandemia COVID-19 dała jej możliwość na chwilę odpoczynku i skupienia się na zdrowiu. To właśnie wtedy lekarze przebadali ją wzdłuż i wszerz, stawiając właściwą diagnozę. Jak wyznała w wywiadzie dla "Vogue", postanowiła nie ignorować już problemu i zająć się walką z chorobą.