Brytyjczycy zabrali głos. Tak chcą ukarać UPADŁEGO ARYSTOKRATĘ. Również rząd rozważa wykonanie radykalnego ruchu
Cierpliwość Brytyjczyków wobec Andrzeja Mountbattena-Windsora powoli się kończy. Niedawny sondaż ujawnił, że zdecydowana większość społeczeństwa chce, aby były książę Yorku został usunięty z królewskiej linii sukcesji. Rząd Zjednoczonego Królestwa również rozważa pewne kroki prawne.
Kilka dni temu, w dzień urodzin byłego już księcia Andrzeja, doszło do jego zatrzymania. Brat króla Karola III jest podejrzany o przekazywanie poufnych informacji przestępcy seksualnemu, Jeffreyowi Epsteinowi. Po krótkim pobycie na policji, został jednak zwolniony i na ten moment nie postawiono mu zarzutów. Problemy Andrzeja Mountbattena-Windsora zdają się nie kończyć. Teraz głos na jego temat zabrali Brytyjczycy, którzy nie mają o nim dobrego zdania. Żądają jednego.
Riya Sokół przerywa milczenie. Opowiedziała o przemocy, której sama doświadczyła "Każda kobieta doświadczyła przemocy"
Brytyjczycy ostro oceniają Andrzeja Mountbattena-Windsora
Jak wynika z najnowszego sondażu YouGov, Andrzej Mountbatten-Windsor nie cieszy się poparciem obywateli. Wynika z niego, że aż 82 proc. Brytyjczyków opowiada się za wykreśleniem go z listy sukcesorów, podczas gdy tylko niewielka część respondentów była temu przeciwna. I choć prawdopodobieństwo, że zostałby królem jest bliskie zera, to chodzi o sam fakt oraz pokazanie, że ktoś z taką przeszłością nie powinien mieć możliwości do władania Wielką Brytanią.
Rząd Wielkiej Brytanii chce usunąć Andrzeja z linii sukcesji
Po odtajnieniu kolejnych akt Jeffreya Epsteina i wyjściu na jaw informacji o nadużyciach przy pełnieniu swojej funkcji publicznej przez Andrzeja, na jego temat wypowiedzieli się przedstawiciele partii politycznych. Rząd Wielkiej Brytanii analizuje możliwość ustanowienia nowych regulacji prawnych, które usunęłyby go z linii sukcesji do tronu królewskiego.
Pałac Buckingham ogłosił już, że Andrzej Mountbatten-Windsor stracił swoje tytuły, ale formalnie nadal może odziedziczyć tron. Minister obrony Wielkiej Brytanii, Luke Pollard, stwierdził w rozmowie z BBC, że taki krok byłby "najwłaściwszym rozwiązaniem", niezależnie od wyników trwającego śledztwa.