Tak zachowuje się po wyjściu z aresztu. Były książę Andrzej "tylko narzeka". "Brat jeszcze z nim nie skończył"
Były książę Andrzej spędził 11 godzin w policyjnym areszcie. Okazuje się, że utrata książęcego tytułu, domu i wszystko, co dzieje się wokół skandalu z nim w roli głównej, nie wywołało w nim cienia skruchy. Brat Karola III spędza czas głównie... na narzekaniu.
Były książę Andrzej został aresztowany 19 lutego pod zarzutem nadużycia stanowiska publicznego. Podejrzewa się, że przekazywał poufne informacje Jeffreyowi Epsteinowi podczas pełnienia funkcji wysłannika handlowego Wielkiej Brytanii. Po 11 godzinach od zatrzymania został zwolniony do domu, ale śledztwo wciąż trwa.
Dlaczego świat uwielbia rodzinę królewską? Anna Senkara komentuje
Były książę Andrzej nie okazuje skruchy?
Robert Hardman to brytyjski dziennikarz i ekspert do spraw rodziny królewskiej udzielił wywiadu portalowi Daily Mail. Ocenił w nim zachowanie byłego księcia Yorku, Andrzeja, który dopiero co został aresztowany pod poważnymi zarzutami. Ponoć Andrzej nie okazuje żadnej skruchy.
Nawet jeśli obecne śledztwo policyjne nie przyniesie żadnych rezultatów, całkowity brak skruchy ze strony Andrzeja Mountbattena-Windsora za szkody, jakie wyrządził zarówno instytucji, jak i rodzinie, gwarantuje jedno: król nie skończył jeszcze ze swoim bratem - przekazał Hardman.
To oznacza, że po odebraniu tytułu książęcego, a potem wyrzuceniu brata z Royal Lodge, król może sięgnąć po kolejne konsekwencje dla młodszego brata. Coraz głośniej mówi się o skreśleniu Andrzeja z kolejki do tronu Wielkiej Brytanii.
CZYTAJ TAKŻE: Cztery kwestie do udowodnienia. To musi się stać po aresztowaniu byłego księcia Andrzeja
Andrzej nie robi nic poza narzekaniem
Zdaniem historyka, odkąd Andrzej musiał wyprowadzić się z dawnej rezydencji, jego głównym zajęciem jest... narzekanie. Były książę zachowuje się tak, jakby nie docierało do niego, że (przynajmniej na razie) konsekwencje jego zachowania są bardzo łagodne, a on sam może stracić o wiele więcej niż tylko dawne, komfortowe mieszkanie.
Odkąd tam [do Norfolk - przyp.red] przybył, nie robił nic innego, tylko narzekał. To niezwykłe. Wyglądało na to, że afera Epsteina go w ogóle nie obchodzi. Znacznie bardziej martwił się o to, gdzie ma trzymać konie. Narzekał nawet na to, gdzie zaparkować samochód. Biorąc pod uwagę, że król płaci wszystkie rachunki, można było oczekiwać jakiejś wdzięczności, ale on był bardzo niegrzeczny. Jest w innym świecie - stwierdził Robert Hardman.