Były książę Andrzej usunięty z linii sukcesji? Coraz głośniej o tym pomyśle
Były książę Andrzej może stracić swoje miejsce w kolejce do tronu, a także funkcję Radcy Stanu. Coraz głośniej o tym pomyśle, który zgodnie popierają przedstawiciele różnych partii. Czy król wyraziłby zgodę na taki krok?
Były książę Yorku, Andrzej, jest obecnie ósmy w kolejce do tronu (po księciu Williamie, jego dzieciach, księciu Harrym i jego potomkach). Niewielkie ma zatem szanse, aby na tronie zasiąść, jednak wciąż oficjalnie nie jest to wykluczone. Przedstawiciele partii w Wielkiej Brytanii coraz głośniej mówią o tym, że ze względu na skandale, w jakie się uwikłał, należałoby formalnie pozbawić go prawa do objęcia panowania w Zjednoczonym Królestwie.
Dlaczego świat uwielbia rodzinę królewską? Anna Senkara komentuje.
Chcą usunięcia Andrzeja z linii sukcesji
W rozmowie z BBC Minister obrony Luke Pollard potwierdził, że jego zdaniem zmiana linii sukcesji, która wyłączyłaby możliwość objęcia tronu przez Andrzeja, byłaby "słuszna", niezależnie od wyniku policyjnego śledztwa, dotyczącego byłego księcia Yorku. Minister stwierdził, że jest to "coś, co, mam nadzieję, spotka się z poparciem wszystkich partii, ale słuszne jest, że stanie się to dopiero po zakończeniu śledztwa policyjnego".
Choć Andrzej został pozbawiony tytułów i przywilejów królewskich, to wciąż widnieje w linii sukcesji, a przedstawiciele rządu oznajmili w październiku zeszłego roku, że nie planują zmian w kolejce do tronu.
Kiedy jednak wybuchł skandal, związany z udostępnieniem milionów akt, dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina, nazwisko Andrzeja pojawiało się tam bardzo często. Wdodatku aresztowano byłego księcia pod zarzutem nadużyć swojej funkcji publicznej, nastroje w społeczeństwie, a także wśród jego przedstawicieli w partiach, zaczęły się zmieniać.
CZYTAJ TAKŻE: Cztery kwestie do udowodnienia. To musi się stać po aresztowaniu byłego księcia Andrzeja
Partie popierają pomysł usunięcia Andrzeja z kolejki do tronu
Propozycja rządu pojawiła się po tym, jak niektórzy parlamentarzyści, w tym Liberalni Demokraci i Szkocka Partia Narodowa (SNP), zasygnalizowali swoje poparcie dla takiego kroku.
Lider Liberalnych Demokratów, Sir Ed Davey, powiedział, że policji należy "pozwolić na wykonywanie swojej pracy, działając bez strachu". Dodał jednak kilka słów na temat pozbawienia Andrzeja praw do tytułu króla.
Oczywiście jest to kwestia, którą parlament będzie musiał rozważyć we właściwym czasie, monarchia naturalnie będzie chciała się upewnić, że Andrzej nigdy nie zostanie królem.
SNP poparłaby usunięcie Andrzeja z linii sukcesji, jeśli będzie to konieczne, jak powiedział lider partii w Westminster, Stephen Flynn. Także posłanka Partii Pracy, Rachael Maskell, reprezentująca okręg York Central, poparła ten krok. Powiedziała: "Poparłabym ustawę o usunięciu Andrzeja z linii sukcesji i radcy stanu".
Radca Stanu może zastępować króla, gdy ten jest za granicą lub choruje, a funkcję tę pełnią zwykle najbliżsi krewni monarchy. Usunięcie Andrzeja z kolejki do tronu pozbawiłoby go również tytułu Radcy Stanu.
Pozbycie się Andrzeja z linii sukcesji - to nie byłby łatwy krok
Nie byłby to łatwy krok. Wymagałoby to ustawy parlamentu, która musiałaby zostać zatwierdzona przez parlamentarzystów i parów i weszłaby w życie po uzyskaniu królewskiej zgody, wyrażonej przez panującego monarchę. Ustawa musiałaby również uzyskać poparcie 14 krajów Wspólnoty Narodów, w których Karol III jest głową państwa, w tym Kanady, Australii, Jamajki i Nowej Zelandii. Ostatni raz linia sukcesji została zmieniona ustawą parlamentu w 2013 roku, kiedy to ustawa o sukcesji korony przywróciła do niej osoby, które wcześniej zostały wykluczone z powodu zawarcia małżeństwa z katolikiem. Ostatni raz zaś ktoś został usunięty z linii sukcesji na mocy ustawy parlamentu w 1936 roku, kiedy to Edward VIII i jego potomkowie zostali usunięci z powodu jego abdykacji.
Sam Pałac Buckingham nie skomentował takich planów, jednak historyk David Olusoga powiedział w programie "BBC Newsnight", że obecnie "w rządzie i Pałacu panuje rozpaczliwe pragnienie zbudowania zapory między tym kryzysem a szerzej pojętą monarchią".