Nowe informacje w sprawie śmierci Łukasza Litewki. Wiadomo, skąd kierowca miał 40 tysięcy złotych na kaucję

Tragiczna śmierć posła Łukasza Litewki w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej wstrząsnęła całą Polską. Choć sprawca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nie przebywa już w areszcie. Wolność zapewniła mu kaucja w wysokości 40 tysięcy złotych, którą wpłaciły osoby z jego najbliższego otoczenia. Teraz wyszło na jaw, skąd mężczyzna posiadał tak pokaźną sumę.

Łukasz LitewkaŁukasz Litewka
Źródło zdjęć: © Instagram@teamlitewka, KAPIF
Daniel Lewandowski

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną. Do tragedii doszło 23 kwietnia 2026 r. na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że polityk jechał na rowerze, kiedy został potrącony przez jadący z naprzeciwka samochód marki Mitsubishi, który nagle zmienił pas ruchu. Bezpośrednią przyczyną śmierci 36-latka były rozległe obrażenia nóg, które doprowadziły do masywnego krwotoku. Mimo natychmiastowo podjętej reanimacji, życia posła nie udało się uratować. Sprawca został zatrzymany, po czym po kilku dniach wypuszczony z aresztu za kaucją. Teraz dziennikarze "Uwagi!" dotarli do mężczyzny. Ten zgodził się na rozmowę.

Gwiazdy o śmierci Łukasza Litewki. Szok, niedowierzanie i ogromna tragedia

Dziennikarze "Uwagi!" dotarli do nowych informacji ws. wypadku Łukasza Litewki

Za kierownicą samochodu, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, siedział 57-letni mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej początkowo zadecydował o zastosowaniu wobec niego 3-miesięcznego aresztu, jednak miał on charakter warunkowy. Po wpłaceniu wyznaczonej kaucji w wysokości 40 tysięcy złotych, mężczyzna pod koniec kwietnia opuścił areszt. Do sprawcy dotarli dziennikarze "Uwagi!", którzy porozmawiali z 57-latkiem i jego żoną. W wywiadzie okazało się, że środki na kaucję pochodziły ze spadku po rodzicach mężczyzny.

Zapytałem go o to [wpłatę kaucji - przyp. red.], bo to rozgrzewa internet. Skąd miał tyle pieniędzy? Powiedział, że niedawno zmarli jego rodzice i to były pieniądze na "czarną godzinę". Nie używali ich. Mają kredyt do spłacenia, ale tymi pieniędzmi kredytu nie spłacili, bo uznali, że te będą właśnie na "czarną godzinę". I dlatego się boją mówić cokolwiek, co może im zaszkodzić - wyznał dziennikarz "Uwagi!" Tomasz Lusawa.

Kierowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę zabrał głos

Dziennikarze "Uwagi!" porozmawiali ze sprawcą wypadku. Nie pokazano jednak tej rozmowy, bowiem mężczyzna boi się o swoje życie. Tomasz Lusawa zrelacjonował jedynie, jak wyglądało ich spotkanie. Wyznał, że 57-latek wyglądał na poruszonego i podkreślił, że to był wypadek, a nie celowe działanie. Co ciekawe, dziennikarz prowadzący ten wywiad powiedział, że wierzy w jego wersję.

Widziałem tego kierowcę, siedzieliśmy przy jednym stole. Rozmawiałem z nim przez dwie godziny. Nie zgodził się na rozmowę przed kamerą, bo jest bardzo wystraszony. (...) Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie. Że to był wypadek. On nie chciał mówić o szczegółach, ale cały czas powtarzał, że nie chciał tego zrobić.

W materiale "Uwagi!" widzowie TVN mogli usłyszeć również rozmowę dziennikarza z żoną 57-letniego mężczyzny, który potrącił Łukasza Litewkę. Kobieta zapewniła, że jej mąż nigdy nikogo nie skrzywdził.

Mąż był przemęczony. Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka - wyznała kobieta.
Łukasz Litewka
Łukasz Litewka © Instagram@teamlitewka
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY