Filip Gurłacz wraz z żoną ZAŚPIEWALI razem na scenie. To rzadki widok
W miniony weekend w Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku odbyła się II Konferencja Kobiet, której zwieńczeniem był wyjątkowy koncert w wykonaniu Filipa Gurłacza i jego żony, Małgorzaty Patryn‑Gurłacz. To niecodzienny widok, bo para niezwykle rzadko pokazuje swoją prywatność, a wspólne występy zdarzają im się sporadycznie.
Filip Gurłacz — aktor teatralny, filmowy i serialowy, znany m.in. z "M jak miłość", "Belfra", "Skazanej" czy "Watahy", oraz Małgorzata Patryn‑Gurłacz — aktorka teatralna i ekranowa, którą widzowie kojarzą m.in. z "Pierwszej miłości", tworzą niezwykle zgraną i harmonijną parę. Choć oboje od lat pracują w branży, nie należą do gwiazd chętnie dzielących się życiem prywatnym. Tym razem postanowili stanąć razem na scenie i... zaśpiewać!
Filip Gurłacz o „Tańcu z Gwiazdami”, żonie i dzieciach. Zwrócił się do Miszczaka:
Filip Gurłacz i Małgorzata Patryn‑Gurłacz we wspólnym projekcie
Podczas wydarzenia, którego organizatorem była Inicjatywa dla Opatówka, Filip Gurłacz i jego żona wykonali swój koncert na dwa głosy. W ich repertuarze znalazły się takie klasyki, jak poruszający utwór Zbigniewa Wodeckiego "Nauczmy się żyć obok siebie". Publiczność usłyszała także "Piosenka jest dobra na wszystko" z repertuaru Kabaretu Starszych Panów.
Występ został bardzo ciepło przyjęty, a uczestnicy podkreślali, że duet na scenie ma niezwykłą energię i naturalną harmonię.
Tak wyglądała historia związku Małgorzaty Patryn‑Gurłacz i Filipa Gurłacza
Historia Filipa Gurłacza i Małgorzaty Patryn‑Gurłacz to opowieść o uczuciu, które nie wybuchło nagle, lecz dojrzewało powoli — od studenckiej przyjaźni po głęboką, partnerską relację. Poznali się na egzaminach do Akademii Teatralnej w Białymstoku, mając niewiele ponad 20 lat. Małgorzata, w rozmowie z magazynem "Pani", wspominała tamten czas z czułością i lekkim rozbawieniem:
Mieliśmy niewiele ponad 20 lat. Filip zwracał na siebie uwagę. Romantyk z gitarą, a jednocześnie nosił się jak hiphopowiec, chłopak z bloków – w szerokich spodniach, za dużej bluzie, z włosami na żel. Podczas egzaminów wstępnych zaprosili mnie do sali i z kolegą zagrali stworzoną przez siebie romantyczną piosenkę. Pytali mnie o zdanie, ale przyjęłam tę twórczość bez entuzjazmu, mimo to zaprzyjaźniliśmy się. Byliśmy w jednej paczce przyjaciół. Na drugim roku zostaliśmy parą i w dorosłe życie wchodziliśmy już razem.
Filip zapamiętał ten moment inaczej — bardziej emocjonalnie, choć bez "gromu z jasnego nieba". Jak przyznał:
Kiedy ją zobaczyłem pierwszy raz na egzaminach do szkoły teatralnej, zapytałem kolegi: ‘A kto to ta dziewczyna w ogrodniczkach?’. Zaciekawiła mnie, ale to nie był piorun sycylijski. Już później, gdy spojrzałem głębiej w jej oczy, zobaczyłem dobro. Ona ma piękną, anielską twarz. Pomyślałem, że z taką dziewczyną chciałbym być, mieć dzieci i zestarzeć się.
Prawdziwą próbą okazał się czas, gdy aktor zmagał się z uzależnieniem i depresją. Małgorzata nie próbowała go "naprawiać", choć — jak sama przyznała — było to trudne:
Nie wchodziłam na siłę w rolę ratownika. To zakrawałoby już o współuzależnienie. Pragnęłam natomiast, aby sam doszedł do tego, czego w życiu chce i na czym mu zależy. Zrobił to.
Filip widzi to inaczej — w jego oczach żona była jego ocaleniem. W poruszającym wyznaniu opowiedział:
Uratowała mnie z najtrudniejszych opresji, ale to polegało na przebaczeniu. To przez przebaczenie objawia się miłość. Był czas, że byłem pogubiony, uzależniony od alkoholu. Wpadłem w stan depresyjny, byłem wycofany, nie potrafiłem podjąć decyzji. Czułem się jak zbity pies i wiedziałem, że ranię Gosię, siebie, innych. To jednak żona powiedziała: "Jesteś głową rodziny i to ty sam musisz podejmować ważne decyzje. Potrzebuję cię silnego. I ty taki jesteś, brachu. Dalej idziemy razem". Uratowała mnie, pokazała mi, że to moje miejsce, a ja się wcześniej tego bałem. Dodała mi odwagi, siły, zwróciła męstwo.