Księżniczka Anna ma powoli dość Andrzeja, ale dalej do niego dzwoni. "Coraz trudniej jest bronić brata"
Kontrowersje wokół księcia Andrzeja nie tylko nie cichną, ale z każdym miesiącem przybierają na sile, stawiając rodzinę królewską w coraz trudniejszej sytuacji. Jak na narastający skandal reagują jego najbliżsi — zwłaszcza księżniczka Anna, znana z bezkompromisowości i lojalności wobec monarchii? Jej zachowanie względem brata okazuje się być złożone, choć nerwy powoli puszczają.
Księżniczka Anna i jej młodszy brat, były książę Andrzej, nigdy nie należeli do szczególnie zżytego rodzeństwa — ich relacja była poprawna, ale zawsze dość zdystansowana. Gdy wybuchła afera Epsteina, Anna początkowo chciała wierzyć w zapewnienia Andrzeja o niewinności i próbowała go wspierać, mimo że sama była "głęboko poruszona" całą sytuacją. Z czasem jednak, wraz z kolejnymi ujawnieniami z akt, zaczęła dostrzegać, że obrona brata staje się coraz trudniejsza, a jego sprawa realnie szkodzi nadszarpniętemu wizerunkowi monarchii.
Jakie pieniądze naprawdę zarabiają Royalsi?
Księżniczka Anna okazywała księciu Andrzejowi lojalność
Mimo afer i żalu, jak podają źródła z jej otoczenia, siostra Andrzeja długo starała się okazywać mu wsparcie.
Przynajmniej do ostatnich świąt Bożego Narodzenia Anna wciąż zachowywała wobec Andrzeja życzliwą postawę — i podobno zależało jej, by zadzwonić do niego w Boże Narodzenie do Royal Lodge, gdzie przebywał w odosobnieniu, podczas gdy reszta rodziny była w Sandringham — wyjawił Richard Kay, jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich dziennikarzy specjalizujących się w tematyce monarchii.
Gdy Brytyjczycy zaczęli domagać się, by Andrzej opuścił Royal Lodge, Anna — według informatorów Kaya — posunęła się nawet do propozycji, by brat zamieszkał u niej w Gatcombe Park. Broniła go także wtedy, gdy groziła mu utrata tytułów, a on utrzymywał, że jest niewinny. Jednocześnie nie ukrywała jednak rozczarowania jego zachowaniem i konsekwencjami, jakie sprawa Epsteina przyniosła rodzinie królewskiej.
Księżniczka Anna zdystansowała się od księcia Andrzeja po ujawnieniu nowych faktów
Według relacji Kaya księżniczka kierowała się nie tylko współczuciem, ale także głęboko zakorzenionym poczuciem obowiązku wobec rodziny królewskiej. Jak podkreślił:
Anna mocno wierzy w rodzinę, dynastię i tradycję. Dlatego — jak mi powiedziano — początkowo trudno jej było zaakceptować, że brat mógłby przestać być uznawany za członka rodziny królewskiej. Nie był to tylko akt chrześcijańskiej dobroczynności, ale także chęć otoczenia go rodzinną miłością — gest bardzo charakterystyczny dla jej osobowości. (…) Jednocześnie była na niego zła za jego związki z Jeffreyem Epsteinem i za cień, jaki rzuciły na rodzinę królewską. Wypytywała go o nie.
Początkowa wiara w zapewnienia Andrzeja zaczęła jednak słabnąć, gdy ujawniono kolejne materiały z akt Epsteina — a tych było sporo.
Jej postawa miała się zaostrzyć. Po pojawieniu się kompromitujących zdjęć i poważnych oskarżeń, według których miał przekazywać poufne informacje Epsteinowi i innym osobom z jego otoczenia, potencjalnie pozwalając im się wzbogacić, Anna uznała, że coraz trudniej jest bronić brata.
Ostatecznie księżniczka miała dojść do wniosku, że — chcąc jednocześnie podratować PR monarchii — najlepszym rozwiązaniem będzie trzymanie Andrzeja na dystans. Nie odcięła się jednak od niego całkowicie.
Mimo swojej bezpośredniości, którą odziedziczyła po księciu Filipie, Anna martwi się o stan psychiczny Andrzeja, którego świat się zawalił — skwitował Kay.