Ania Rusowicz wzięła ślub z samą sobą. Rozwiała wszelkie mity na ten temat
Ania Rusowicz była gościnią programu "Pytanie na śniadanie", gdzie w szczerej rozmowie opowiedziała o swojej niecodziennej decyzji dotyczącej ślubu z samą sobą. Artystka postanowiła także rozwiać krążące wokół tej historii mity i nieporozumienia.
Wizyta Ani Rusowicz w "Pytaniu na śniadanie" stała się okazją do rozmowy o życiu prywatnym i emocjonalnych wyborach. Nie jest tajemnicą, że jakiś czas temu wokalistka się rozwiodła. W trakcie wywiadu artystka wróciła też do tematu symbolicznego "ślubu ze sobą", który wzbudził w mediach spore zainteresowanie i liczne spekulacje. Rusowicz podkreśliła, że decyzja ta miała dla niej przede wszystkim wymiar symboliczny i terapeutyczny, a nie formalny czy dosłowny.
Weronika Schreiber o rocznicy ślubu z posłem PiS
Ania Rusowicz i ślub z samą sobą
W rozmowie piosenkarka wyjaśniła, że jej gest został często błędnie interpretowany. Jak zaznaczyła, "ślub z samą sobą" był dla niej formą manifestu samoakceptacji i pracy nad relacją z własną tożsamością.
Samoślub nie ma żadnych konsekwencji prawnych, za tym nie idzie żadna legalizacja związku. To jak wyprawienie sobie urodzin czy imienin albo baby shower, to jest symbolika. (...) To jest dla mnie symbol przejścia. Co roku świętuję relację z samą sobą, którą zawiązałam, bo, słuchajcie, po 43 latach zrozumiałam, że relacja z samą sobą jest najważniejszą relacją w życiu - wyznała Ania Rusowicz.
Artystka podkreśliła, że nie chodziło o zastąpienie tradycyjnego małżeństwa, lecz o świadome skupienie się na sobie i swoich potrzebach emocjonalnych, co w przestrzeni medialnej bywało upraszczane lub sensacyjnie przedstawiane.
Jak wyglądał samoślub Ani Rusowicz
Symboliczny "ślub ze sobą" Ani Rusowicz miał zaskakująco rozbudowaną oprawę, przypominającą klasyczną uroczystość weselną, choć w nietypowym, osobistym wydaniu. Artystka zadbała o każdy szczegół wydarzenia – od wieczoru panieńskiego, przez wesele z DJ-em, aż po poprawiny, które dopełniły całego przedsięwzięcia. Centralnym i najbardziej intymnym momentem ceremonii była jednak nocna przysięga złożona samej sobie pod gołym niebem, przy świetle księżyca, która miała dla niej wymiar głęboko symboliczny i emocjonalny. Rusowicz podkreśliła, że był to gest budowania relacji z samą sobą i deklaracja wierności własnym wartościom, co ujęła w słowach:
Złożyłam sobie przysięgę przy księżycu, że będę wierna własnym ideałom, że będę siebie zawsze kochać i że siebie przede wszystkim nie zdradzę. I że jeżeli wystąpię przeciwko sobie, to moi przyjaciele mają mi nakopać do tyłka - wyznała wokalistka Galaktyce Plotek.