Ania Rusowicz wzięła ślub sama ze sobą. Opowiedziała o ceremonii. "Ślubowałam przy księżycu"
Anna Rusowicz zaskoczyła wyznaniem o nietypowej ceremonii po rozwodzie – artystka zdecydowała się symbolicznie poślubić… samą siebie. Ceremonia wyglądała jak prawdziwy ślub, wokalistka zorganizowała także wesele.
Po zakończeniu małżeństwa z Hubertem Gasiulem piosenkarka postanowiła zamknąć trudny etap życia w niecodzienny sposób. W rozmowie w podcaście Galaktyka Plotek opowiedziała o kulisach swojej decyzji oraz emocjach, które jej towarzyszyły.
Ania Rusowicz wzięła ślub z samą sobą
Artystka przez długi czas nie ujawniała szczegółów rozstania, choć wcześniej sygnalizowała kryzys w związku. Ostatecznie przyznała, że rozwód był dla niej trudnym doświadczeniem – zarówno pod względem emocjonalnym, jak i finansowym. Zamiast jednak skupiać się na negatywnych aspektach, postanowiła stworzyć wydarzenie, które będzie symbolem nowego początku. Wspólnie z przyjaciółmi zorganizowała pełnoprawną ceremonię, inspirowaną tradycyjnym ślubem, jednak z zupełnie innym przesłaniem – skupionym na relacji z samą sobą i własnym rozwoju.
Ja wpadłam na taki pomysł po moim rozwodzie. Były modne takie imprezy rozwodowe, ale stwierdziłam, że tu nie ma w ogóle co celebrować, że rozwód jest dosyć przykrym doświadczeniem i po co to świętować w ogóle. Trzeba świętować coś znacznie przyjemniejszego. Stwierdziłam z moimi przyjaciółmi, którzy mają ośrodek (...), w którym się śluby odbywają, że może trzeba wesele zorganizować - opowiedziała.
Ślub Ani Rusowicz z nią samą był wyjątkowym wydarzeniem
Jak podkreśliła, uroczystość była dopracowana w każdym detalu – odbył się wieczór panieński, wesele z DJ-em, a nawet poprawiny. Najważniejszym momentem była jednak osobista przysięga, którą złożyła samej sobie przy świetle księżyca. Rusowicz zadeklarowała w niej wierność własnym wartościom i troskę o siebie, traktując to jako symbol odzyskanej niezależności.
Złożyłam sobie przysięgę przy księżycu, że będę wierna własnym ideałom, że będę siebie zawsze kochać i że siebie przede wszystkim nie zdradzę. I że jeżeli wystąpię przeciwko sobie, to moi przyjaciele mają mi nakopać do tyłka - wyznała wokalistka.
Całe wydarzenie miało charakter nie tylko symboliczny, ale również terapeutyczny, pomagając jej zamknąć przeszłość i skupić się na przyszłości.
CZYTAJ TAKŻE: Ania Rusowicz o disco polo: "To nie są muzycy!" [wideo]