Filip Chajzer otworzył się na temat hejtu, śmierci syna i narkotyków. "Im wyżej idziesz, tym większą uwagę na siebie zwracasz"

Filip Chajzer od lat uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych, ale i najczęściej krytykowanych postaci polskiego show-biznesu. Dziennikarz udzielił ostatnio bardzo osobistego wywiadu. Opowiedział w nim o swojej pracy, śmierci syna czy ogromnej fali hejtu, z którą boryka się od lat.

Filip ChajzerFilip Chajzer
Źródło zdjęć: © AKPA
Daniel Lewandowski

Życie Filipa Chajzera to materiał na scenariusz pełen skrajnych emocji – od ogromnych sukcesów zawodowych po prywatne tragedie. W ostatnim czasie prezenter dużo rzadziej pojawia się na ekranie. Obecnie skupia się na swoim podcaście, w którym rozmawia z osobami, które tak jak i on przeżyły rodzinne dramaty, a także promuje swoją książkę. W ostatnich tygodniach zrobiło się głośno na temat nowej partnerki Chajzera. Jego wybranka jest od niego dużo młodsza, a oliwy do ognia dolała jej matka, która zabrała głos na jednym z jego spotkań promujących wspomnianą książkę. Teraz dziennikarz udzielił wywiadu redakcji "Vivy!", w którym opowiedział o trudach swojego życia.

Ilona Felicjańska opowiedziała o wypadku i jeździe po alkoholu

Filip Chajzer o hejcie i PTSD

Chajzer we wspomnianym wywiadzie wyznał, że hejt pojawiał się stopniowo. Zaczął on jednak rosnąć razem z popularnością. Wyznał, że im więcej prowadził programów i im większą miał widownię, tym częściej stawał się celem ataków. Dodał, że ma zdiagnozowany zespół stresu pourazowego. Dziennikarz powiązał go z długotrwałym stresem wywołanym właśnie falą nienawistnych komentarzy.

Wszystko przychodziło samo, ale ja czułem coraz większy stres, bo im wyżej idziesz, tym większą uwagę na siebie zwracasz, jesteś celem mniejszych bądź większych ataków. Pracowałem jeszcze więcej, jeszcze intensywniej, a wraz z tym intensywniejsze stawały się ataki hejterskie. (...) Mam zdiagnozowany zespół stresu pourazowego w wyniku długotrwałego stresu związanego właśnie z hejtem. - wspomniał Chajzer.

Chajzer o śmierci syna i ucieczce w narkotyki

W rozmowie Chajzer wrócił również do wypadku z 2015 r., w którym zginął jego syn Maks, a także do tego, jak wyglądała późniejsza żałoba. Wspomniał o próbie samobójczej i o tym, że uciekał w pracę, gdy hejt stawał się coraz mocniejszy. To jednak było błędnym kołem, bo im więcej pojawiał się w telewizji, tym częściej go atakowano.

A potem przyszedł najgorszy dzień mojego życia, w którym zdarzył się wypadek, w którym zginął mój syn. Potem była żałoba, potem próba samobójcza. Każdy człowiek ma prawo przeżywać żałobę po swojemu. Ma prawo śmiać się, ma prawo chlać, myśleć nieracjonalnie. Ja uciekłem w pracę - wyznał.

Ciągłe ataki i stres doprowadziły go do wzięcia narkotyków. Jak podkreślił w rozmowie z dziennikarką "Vivy!" te chociaż na chwilę dawały mu chwilę wytchnienia. Dopiero po czasie Filip Chajzer zrozumiał, że był to najgorszy z możliwych sposobów na ucieczkę od codzienności.

Biorąc je, zagłuszałem stres. Sprawiały, że przez chwilę nie myślałem o niczym. O odrzuceniu, o samotności, o hejcie, o wypadku Maksa. Ale też prowadziły do katastrofy, chociaż wtedy tego nie widziałem - zakończył temat Chajzer.
Filip Chajzer
Filip Chajzer © AKPA
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ