"Nigdy nikogo nie oszukałem". Żurnalista broni się przed zarzutami, ale nie wszyscy mu wierzą
Żurnalista od dawna mierzy się z licznymi oskarżeniami o oszustwa finansowe. W najnowszym wywiadzie zapowiedział, że odniesie się do oskarżeń, które wciąż pojawiają się wobec niego w sieci. – Nigdy nikogo nie oszukałem – zapewnił w zapowiedzi rozmowy. Za dużo wyjaśnień jednak nie padło.
Dawid "Żurnalista" Swakowski od kilku lat mierzy się z oskarżeniami o oszustwa finansową. Sprawę niedawno przypomniał Mikołaj "Konopskyy" Tylko, który chciał dać podcasterowi przestrzeń do obrony na swoim kanale na YouTubie. Ujawnił, że 33-latek bronił się przed udzieleniem mu oficjalnego komentarza, a jedynie podesłał mu swoje poprzednie oświadczenie i zaproponował nieoficjalną rozmowę o sprawie. Konopskyy dodał, że Żurnalista wciąż jest winny pieniądze niektórym ludziom, a część poprzednich długów spłacił dopiero tuż przed publikacją artykułu Jakuba Wątora, który w 2022 roku dokładnie opisał aferę. Żurnalista właśnie udzielił nowego wywiadu.
TYLKO U NAS: Tomasz Karolak komentuje aferę z pieniędzmi
Żurnalista tłumaczy się z afery
Dawid Swakowski gościł u Tomasza Matysiaka, czyli "Szalonego Reportera", który wcześniej przygotował materiał ocieplający wizerunek podcastera. Obaj w najnowszej rozmowie dość zbagatelizowali aferę finansową, nie poświęcając jej za dużo czasu, choć 33-latek w zapowiedzi wywiadu na Instagramie napisał:
Poczułem, że to moment, byście poznali moją perspektywę na zarzuty, które słyszałem przez ostatnie cztery lata. (…) Nigdy nikogo nie oszukałem. Każdemu oddałem pieniądze w pierwszym możliwym terminie, a dwa ostatnie płatności realizuję zgodnie z podpisanymi ugodami.
"Milczałem przez długi czas, bo po ludzku nie miałem siły na walkę – całą energię wkładałem w to, by ten podczas przetrwał. (…) To ostatni raz, kiedy o tym mówię, bo po prostu chcę iść dalej" – zapewnił.
Podczas samej rozmowy nie padły żadne konkrety dotyczące afery finansowej. Żurnalista jedynie odniósł się do materiału Konopskyy'ego, twierdząc że nie oczekuje od youtuberów sprawiedliwości. Powiedział też, że na początku prowadzenia podcastu nie miał pieniędzy, a przez skandal z 2022 roku stracił kilka kontraktów reklamowych, lecz rzekomo nie przez niepewną przeszłość, tylko zszargany wizerunek. Przyznał się też do tego, że faktycznie ma jeszcze pewne zaległości finansowe. Zapytany o to, za ile ujawniłby publicznie swój wizerunek, powiedział:
Musiałbym dostać naprawdę takie pieniądze, które pozwoliłyby mi wyjść z wszystkich moich problemów finansowych. (…) Jeżeli jakaś telewizja chce zapłacić bardzo dużo pieniędzy i pomóc mi wyjść z moich problemów, a do tego mieć super oglądalny program, to chętnie to zrobię. Ale musi to być nierynkowa kwota, która pozwoli mi zmienić moje życie.
ZOBACZ TEŻ: Żurnalista TŁUMACZY SIĘ z nałożenia filtru na Małgorzatę Rozenek-Majdan. "Wyszło ŻAŁOŚNIE"
Wielu internautów nie uwierzyło w wyznania Żurnalisty. "»Chciałbym oddać kasę, którą jeszcze wiszę«, a chwilę wcześniej wyciąga iPhone 17 Pro Max...", "Gdybym na jednym odcinku zarabiał tyle, co Dawid, nie miałbym ani grosza długów i nikt nie czułby się przeze mnie okradziony", "»Nie lubię nie dotrzymywać słowa« i już jest śmiesznie", "Mnie zastanawia najbardziej fakt, że Żurnalista nagrywa podcasty już od czterech-pięciu lat, to jakiej wielkości muszą być te jego długi?", "Nie ufam mu w ogóle, brzmi niewiarygodnie" – czytamy wśród komentarzy pod wywiadem na YouTubie.