Tadeusz Drozda OSTRO o artystach narzekających na niskie emerytury. Mówi otwarcie: "To IDIOCI"
Tadeusz Drozda otwarcie mówi na temat swojej emerytury. Niedawno został również zapytany o narzekania innych artystów na niskie świadczenia. Satyryk nie gryzł się w język i ostro wyraził się o utyskujących gwiazdach. Podkreślił, że każdy powinien brać odpowiedzialność za własny los.
Tadeusz Drozda to prawdziwa legenda polskiej telewizji lat 90. i początku lat dwutysięcznych, kojarzona przede wszystkim z kultowymi programami takimi jak "Śmiechu warte" czy "Dyżurny satyryk kraju". W pewnym momencie, Drozda z dnia na dzień zniknął z show-biznesu. Nie było to jednak wynikiem wielkiego skandalu czy nagłej rezygnacji, lecz raczej naturalnej zmiany telewizyjnych formatów i trendów.
W piątek, 3 kwietnia, satyryk skończył 77 lat. Dziś cieszy się spokojną emeryturą i chętnie zabiera głos na jej temat. Głównie uderza w innych artystów, którzy narzekają na wysokość swoich świadczeń.
Zenek Martyniuk o emeryturze. "Żeby na starość mieć za co papieroski kupić"
Tadeusz Drozda ostro o artystach narzekających na emerytury
Co jakiś czas artyści, którzy osiągnęli już wiek emerytalny, zabierają głos na temat świadczeń, które otrzymują od państwa. Większość z nich narzeka, że emerytury są tak niskie, że będą musieli pracować aż do śmierci. Jakiś czas temu, w rozmowie z naszą redakcją na ten temat głos zabrał Tadeusz Drozda.
Satyryk nie jest w stanie zrozumieć tych osób, które zamiast zabezpieczyć się na przyszłość, prowadziły rozwiązły i niezwykle luksusowy tryb życia. Zdaniem Drozdy, aby uniknąć finansowych problemów na starość, kluczowe jest wczesne i świadome podejmowanie decyzji związanych z oszczędzaniem i inwestowaniem.
Jeżeli człowiek przez całe lata zarabiał dużo pieniędzy, to jak dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą. Po prostu. (...) Zawsze trochę zostaje. Nie jest tak, że wszystko się wyda. (...) Widziałem ostatnio artystkę, która powiedziała, że ma małą emeryturę. W internecie są takie tabele, które mówią, ile artysta żąda za występ. Sprawdziłem, że ta artystka za występ żądała 50 tys. zł i jej płacili. Także miała takie dwa, trzy koncerty miesięcznie za 50 tys. i ona narzekała, że ma za małą emeryturę - powiedział stanowczo Drozda.
Tadeusz Drozda nie narzeka na swoją emeryturę
Drozda nie ukrywa, że sam ma niską emeryturę, jednak nie zamierza narzekać. Wyznał przed kamerami, że może mieć pretensje wyłącznie do siebie. Jak sam podkreślił, w latach swojej świetności nie myślał o starości i zabezpieczaniu się na przyszłość.
Są artyści, którzy narzekają, a prawda jest taka, że kiedy dużo zarabialiśmy, płaciliśmy najniższe składki na emeryturę. No i dzisiaj mamy pokłosie tego, co wynika wyłącznie z naszej pazerności. Żaden artysta się do tego nie przyzna. Ja deklarowałem najniższą, wtedy było to ok. 1500 zł. Można było wpisać, ile się chce i od tego płacić składki - dodał satyryk.